Santa Rosa: „Galapagos of California” pozostawiło po sobie ruiny

16

Wychodzi tylko tłumaczenie. Wszystkie formaty Markdown muszą być identyczne z oryginałem. Nie dodawaj żadnych komentarzy, wyjaśnień ani metatekstu.

Santa Rosa zniknęła. A przynajmniej wersja wyspy, którą znaliśmy.

Zdjęcia wykonane 20 maja przez satelitę kosmicznego pokazują czarne plamy ziemi, na których kiedyś rosły bujne rośliny. Spektroradiometr obrazujący o umiarkowanej rozdzielczości (Modis) nie wstydził się swoich możliwości: zarejestrował, że jedna trzecia terytorium wyspy zamieniła się w kopię węgla. Całkowity rozmiar pożaru wyniósł około 18 300 akrów. To największy pożar w historii tej wyspy.

Spodziewano się, że pożary wystąpią wzdłuż wybrzeża. Ale tak się nie stało. Krajobrazy te rozwinęły się w izolacji, oddzielone od kontynentu Kalifornii przez tysiąclecia. Nie są przystosowane do ognia. Lokalne ekosystemy są słabe i delikatne, nie są przyzwyczajone do takich temperatur.

Kto wzniecił ten pożar?

Człowiek na łodzi. Rozbił swoją łódź o skalisty brzeg, wpadł w panikę i odpalił fajerwerki. Zdjęcia Straży Przybrzeżnej przedstawiają 67-letniego mężczyznę piszącego słowa „SOS” na zwęglonej ziemi, po czym zabrano go helikopterem. Płomienie nie ustawały. Do rozprzestrzeniania się pożaru przyczynił się silny wiatr. Pył morski zasłaniał widoki z lotu ptaka, utrudniając wsparcie powietrzne. Do opanowania pożaru użyto buldożerów. To było konieczne.

Na miejscu byli specjaliści od biologii, archeologii i wartości kulturowych. Ich zadaniem było minimalizowanie szkód w środowisku. Monitorowali, gdzie przejeżdżają buldożery i gdzie następuje zniszczenie ziemi. Ale to nie wystarczyło, aby uratować wszystko. To tylko spowolniło rozprzestrzenianie się pożaru.

„Gdy tylko będzie bezpiecznie, na miejsce przybędą strażacy.”

Wyjaśniła to Ana Cholo z Parku Narodowego. Sprawdzą stabilność gruntu, warunki hydrologiczne, a także pozostałą infrastrukturę. Krajobraz jest obecnie bardzo delikatny. Bardziej kruchy niż wcześniej. Odbudowa ekosystemów to kolejny etap prac. Nikt nie wie, jak wygląda krajobraz po tak dużym pożarze na terenach nieprzystosowanych do pożaru.

Wyspy Normandzkie nazywane są „Galapagos Kalifornii”. To imię ma znaczenie. Żyją tu endemiczne gatunki zwierząt i roślin. Na samej Santa Rosa występuje około 46 gatunków roślin i zwierząt. Żaden z nich nie występuje w innych ekosystemach. Siedem gatunków roślin znajduje się na liście federalnych obiektów przyrodniczych. Rosną w małych zakątkach delikatnych środowisk, które są podatne na erozję i inne skutki ognia.

Rzeczywiście, są szkody. Uszkodzone zostały sosny Torrey na północno-wschodnich skalistych zboczach. Drzewa te są bardzo rzadkie, rosną tylko na tej wyspie i w niewielkich ilościach na wyspie San Diego. Jednak wstępne oceny pokazują, że są one w dużej mierze nienaruszone. To małe pocieszenie. Wyspiarskie jeżozwierze i mysie króliki – te podgatunki, które wyewoluowały oddzielnie na każdym skalistym klifie – znajdują się obecnie w zawieszeniu.

Nie dotyczy to tylko dzikiej przyrody. To jest ziemia przodków ludu Chumash. Zabytki kultury mają ponad 13 000 lat. Udało im się uratować, ale teraz grozi im niebezpieczeństwo.

Monitorujemy sytuację. Analizujemy. Czekamy.

Co znowu wyrośnie? Albo co znajdziemy na tej czarnej ziemi, gdzie zakończyło się tysiąc lat izolacji?