Dwa trzęsienia ziemi. Przerwa trzydziestodziewięciosekundowa. To było całe ostrzeżenie, jakie Wenezuela otrzymała 24 czerwca. Pierwsza uderzyła w ziemię w pobliżu San Felipe (jasność 7,2). Drugi uderzył bliżej Yumary (jasność 7,5). Liczba ofiar idzie w tysiące. Ofiar jest jeszcze więcej. Ale podczas gdy świat skupia się na ruinach, sejsmolodzy obserwują napiętą sytuację.
Dlaczego? Ponieważ nie była to tylko klęska żywiołowa. To były dane. Rzadki „sejsmiczny bliźniak”, który może dokładnie wyjaśnić zapadanie się gigantycznych uskoków.
Zwykle potężnym trzęsieniom ziemi towarzyszą małe wstrząsy wtórne. Standardowa procedura. Ale czasami napięcie ulega redystrybucji. Przelewa się na sąsiedni uskok lub przesuwa się dalej wzdłuż tej samej linii. Ta zmiana wywołuje nowe trzęsienie ziemi na dużą skalę.
To nie zdarza się często. Ale były precedensy. Türkiye w 2023 r. Pakistan w 1997 r. Teraz Wenezuela.
Co z tego wynika? Prawdopodobnie mylimy się co do tego, jak oceniamy ryzyko w miejscach takich jak Kalifornia. Większość modeli sejsmicznych traktuje uskoki jako pojedyncze drogi. Ale w regionach, w których zderza się kilka płyt tektonicznych – Wenezuela, strefa San Andreas – drogi te są połączone. Ignorowanie przecięć powoduje, że modele są ślepe.
Naturalne laboratorium z niespodziankami
Sieć uskoków w Wenezueli (Bocono, Moron, El Pilar, San Sebastian) na papierze jest bardzo podobna do systemu San Andreas w Kalifornii. Obydwa są uskokami prawostronnymi. Bloki przesuwają się obok siebie poziomo. Znajdują się one na granicach płyt.
Ale szczegóły są różne. I znacząco.
Julián García Mayordomo z hiszpańskiego Instytutu Geologii i Górnictwa nazywa strukturę Wenezueli „znacznie bardziej złożoną”. To konsekwencja skręcenia układanki tektonicznej przez blok Maracaibo. Następnie jest współczynnik prędkości.
W Wenezueli płyty ocierają się o siebie z szybkością 0,8 cala rocznie. San Andreas porusza się szybciej przy około 1,2 cala.
Szybkie poruszanie się oznacza szybsze narastanie napięcia. W południowej Kalifornii spodziewamy się trzęsień ziemi o magnitudzie powyżej 7 w skali Richtera mniej więcej co 100–150 lat. Ostatni poważny miał miejsce w 1857 roku w Forcie Tejon. W Wenezueli matematyka sugeruje okresowość jednego lub dwóch stuleci. W 1812 roku doznali szoku w wyniku serii trzęsień ziemi, w tym wstrząsów wtórnych o sile 7,5 i 7,2. Badanie z 2018 roku wykazało, że usterka Bokono jest już naładowana.
Czy to oznacza, że trzęsienie ziemi nastąpi dzisiaj? Albo za pięćdziesiąt lat? Statystyki nie przewidują czasu. Określa jedynie prawdopodobieństwa. A prawdopodobieństwa mylą rzeczy.
Poza izolowanymi liniami
To właśnie to zamieszanie powoduje fascynację naukowców. Liljane Burkhard z Uniwersytetu w Bernie postrzega wydarzenie w Wenezueli jako żywy sprawdzian teorii, o których paleosejsmolodzy spekulują od lat.
„Wyciągamy wnioski na temat ewolucji napięcia” – zauważa. Rzadko jednak udaje nam się uchwycić moment, w którym usterki „komunikują się” ze sobą. Double zapewnia tę fiksację w czasie rzeczywistym.
Lekcja dla Kalifornii? Szczeliny nie są niezależnymi aktorami. To jest sieć. W miejscach takich jak przełęcz Cayon, gdzie San Andreas spotyka się z uskokiem San Jacinto, poziom stresu jest obecnie wysoki i jest jednym z najwyższych od tysiącleci. Badania Burkhardta pytają, czy luka może przeskakiwać między systemami. Odpowiedź w Wenezueli brzmiała „tak”.
Chociaż istnieje niuans. W Cayon Pass obawiają się, że podczas trzęsienia ziemi jedno pęknięcie może przeskoczyć na inny tor. Wydarzenie w Wenezueli wyglądało raczej na dwa osobne strajki. Poszczególne pęknięcia prawdopodobnie wynikają z różnych usterek. Uruchamiane w bliskiej sekwencji.
Różnica jest znacząca, ale nie zmienia konkluzji.
Nowa Zelandia już o tym wie. Po trzęsieniu ziemi w Kaikoura w 2017 r., w wyniku którego pękło dwanaście uskoków, kraj zmienił swój krajowy model ryzyka. Przestali udawać, że usterki to izolowane linie. Zaczęli modelować sieć.
Garcia Mayordomo uważa, że Stany Zjednoczone powinny pójść w ich ślady. Przepisy budowlane muszą uwzględniać tę złożoność. Pęknięcia wzdłuż wielu uskoków powodują, że wstrząsy trwają dłużej. Konstrukcje zapadają się w wyniku zmęczenia materiałów. Nie chodzi tylko o intensywność szczytową. Chodzi o czas trwania.
„To jak mecz bokserski” – powiedział. „Często zwycięzcą nie jest ten, który uderza najmocniej, ale ten, który uderza najdłużej”.
Nie wyciągaj zbyt wielu wniosków z jednego zdarzenia. Judith Hubbard z Cornell University przypomina nam, że zachowanie Ziemi jest niezwykle zróżnicowane. Każde trzęsienie ziemi to wyjątkowa historia. Jeden punkt danych.
Modelki w Kalifornii pozostają ślepe na te powiązania. Ignorują efekt sieciowy. Jak dotąd ostrzeżenie Wenezueli pozostaje bez odpowiedzi.
Czy budujemy dla rytmu, który nigdy się nie kończy? 🥊
