Uchwycenie niewidzialnego: jak uczeń wykorzystał promienie kosmiczne do stworzenia sztuki kosmicznej

21

W niezwykłym eksperymencie, który zaciera granicę między fotografią a fizyką, Tom Liggett, student fotografii na Bournemouth University of the Arts, z powodzeniem uchwycił obrazy tworzone nie przez światło, ale przez promienie kosmiczne.

Wysyłając kliszę fotograficzną do górnych warstw atmosfery za pomocą balonów wypełnionych helem, Liggett opracował technikę, która pozwala uzyskać unikalne abstrakcyjne wzory utworzone przez cząstki o wysokiej energii. Uważa, że ​​jest to proces pierwszy na świecie.

Eksperyment: fotografia bez aparatu

Najbardziej uderzającym aspektem metody Liggetta jest brak tradycyjnego sprzętu fotograficznego. Nie ma obiektywu, migawki ani korpusu aparatu. Zamiast tego proces „tworzenia obrazu” opiera się na bezpośredniej interakcji promieniowania i chemii.

Metoda jest zwodniczo prosta:
1. Przygotowanie: Arkusz czystego filmu negatywowego jest zamknięty w plastikowej torbie ochronnej.
2. Winda: Balon wypełniony helem przenosi kontener na krawędź kosmosu, osiągając wysokość około 37 000 metrów – prawie trzykrotność poziomu lotu samolotu pasażerskiego.
3. Ekspozycja: Na tej wysokości, powyżej osłony warstwy ozonowej, folia jest bombardowana intensywnym promieniowaniem.
4. Zniżanie: Kiedy balon osiągnie swój limit i pęknie, pojemnik spadnie z powrotem na Ziemię, a jego droga będzie śledzona przez urządzenie GPS.
5. Wywoływanie: Film jest usuwany i wywoływany w ciemnym pomieszczeniu, co powoduje pojawienie się wzorów pozostawionych przez promienie kosmiczne.

“Wiele osób myśli, że kiedy o tym mówię, jest jakiś aparat, który robi zdjęcie. Ale jej tam nie ma. Dosłownie tylko plastikowa torba i w środku arkusz filmu. “

Od promieni rentgenowskich do kosmosu

Dla większości fotografów promieniowanie jest uciążliwością, której należy unikać. Fale o wysokiej energii (takie jak te stosowane w skanerach rentgenowskich na lotniskach) mogą odsłonić lub zniszczyć niewywołaną kliszę. Jednak Liggett zamienił ten problem techniczny w narzędzie twórcze.

Jego podróż rozpoczęła się od kontrolowanych eksperymentów z użyciem dentystycznych i szpitalnych aparatów rentgenowskich, aby zrozumieć, w jaki sposób różne rodzaje promieniowania wpływają na emulsję filmową. Badania te położyły podwaliny pod jego „skok” do stratosfery.

Na podstawie swoich ustaleń Liggett i jego zespół doszli do wniosku, że najprawdopodobniej przyczyną tych wzorów było promieniowanie UV-C (UV). Gdy warstwa unosi się nad warstwą ozonową – naturalnym filtrem Ziemi dla większości tego typu promieniowania – jest wystawiona na działanie niefiltrowanych fal o wysokiej energii, które nie docierają do powierzchni planety.

Dlaczego to jest ważne?

Ten projekt to nie tylko ciekawe doświadczenie fotograficzne; to wyjątkowe skrzyżowanie sztuki i nauki o atmosferze. Podczas gdy tradycyjna fotografia ukazuje świat takim, jakim go widzą nasze oczy, metoda Liggetta rejestruje rzeczywistość, która w przeciwnym razie byłaby poza ludzką percepcją.

Wykorzystując atmosferę jako gigantyczny, ciemny pokój, dokumentuje wysokoenergetyczne środowisko na krańcach naszej planety, zamieniając „zakłócenia” w świadomą sztukę.


Wniosek: Dzięki śmiałemu połączeniu lotów balonem na dużych wysokościach i eksperymentów chemicznych Tom Liggett przekształcił promieniowanie kosmiczne z zagrożenia dla fotografii w narzędzie do tworzenia zupełnie nowych form sztuk wizualnych.