Urodzony 15 lutego 1882 roku w Filadelfii John Barrymore nie tylko występował na scenie; wypełnił przestrzeń magnetyzmem, który wczesne kino było trudne do powstrzymania. Zanim 29 maja 1942 roku zmarł w Hollywood, miał już ugruntowane dziedzictwo wykraczające poza jego burzliwe życie. Prasa ochrzciła go „Wielkim profilem” i przydomek ten utkwił w pamięci, ponieważ linia szczęki i intensywność spojrzenia były tak samo integralną częścią jego wizerunku, jak każdy scenariusz, który czytał.
Nie był tylko miłośnikiem ery niemej czy ocalałym z ery talkie. Był potężną siłą na scenie, zwłaszcza gdy podejmował sztuki Williama Szekspira. Widzowie tłumnie oglądali jego występy w Ryszardzie III i Hamlecie, które ukazały głębię wykraczającą daleko poza elegancką kreację głównego bohatera, tak bardzo kochaną przez publiczność. W jednej chwili potrafił zmienić się z czarującego łajdaka w tragicznego księcia, pozostawiając krytyków z niepewnością, która wersja jest prawdziwym mężczyzną.
„Na scenie był siłą natury, a na ekranie wizualnym ikonostasem.”
Jego występy w sztukach takich jak Henryk VI, część 3 ukazały zakres, który Hollywood często nie wykorzystywał w wystarczającym stopniu, ale nigdy całkowicie go nie ignorował. A dziś, gdy spoglądamy wstecz na architektów amerykańskiej sławy, nazwisko Barrymore’a jest wymieniane nie tylko ze względu na jego wygląd, ale także ze względu na ogromną siłę teatralną, jaką wniósł do każdej roli. Zmarł młodo, ale profil, który po sobie pozostawił, pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych sylwetek w historii rozrywki.
Imię sceniczne przed pojawieniem się na dużym ekranie
W rodzinie Barrymore gęsto płynęła krew artystów. Moritz i Georgana byli aktorami teatralnymi, a ich dzieci – Ethel, Lionel i John – wkrótce przejęły także scenę. Jednak Jan nie zaczynał od świeckiego punktu widzenia. Uciekł do Paryża, aby studiować malarstwo, tęskniąc za artystycznym życiem z dala od świateł teatru. Potem wrócił.
1903 Wtedy podniosła się kurtyna za jego karierą aktorską.
Nie stał się królem tragedii z dnia na dzień. Początkowo był lekkim komikiem. Popularny. Ciekawe do obejrzenia. Ale prawdziwa magia wydarzyła się, gdy porzucił żarty. Chciał wagę. Pragnął bólu. I odnalazł to w poważnych rolach, które ugruntowały jego dziedzictwo.
Role, które zdefiniowały pokolenie
Krytycy nie tylko to pokochali; koronowali go. „Największy tragik swojego pokolenia”. To nagłówek, który towarzyszył mu przez dziesięciolecia. Ale jak paryski artysta został królem Szekspira? To nie stało się z dnia na dzień. To był ciąg teatralnych triumfów, który stworzył mit.
Listę można porównać do historii amerykańskiego teatru lat 1910. i 20. XX wieku:
- Sprawiedliwość (1916): Przełom, który udowodnił, że może udźwignąć ogromny, dramatyczny ładunek.
- Peter Ibbetson (1917): Sukces, który ugruntował jego status poważnej czołowej postaci.
- The Jest (1919): Kolejny sukces, większe uznanie, większe zapotrzebowanie na jego intensywną obecność.
- Ryszard III (1920): Ambicja szekspirowska. Ciemny. Trudny. Potężny.
- Hamlet (Nowy Jork, 1922; Londyn, 1925): Najwyższy test. Nie tylko grał księcia Danii; opanował tę rolę.
Dlaczego to miało tak duże znaczenie? Ponieważ zmieniło to postrzeganie społeczeństwa. Nie oglądałeś komika zakładającego garnitur. Obserwowałeś siłę natury. Scena nie była tylko platformą; to był poligon doświadczalny. A kiedy w 1925 roku pojawił się na scenie w Londynie, werdykt zapadł już w Nowym Jorku trzy lata wcześniej.
On nie tylko grał. Uosabiał głębię, jakiej widzowie nigdy wcześniej nie widzieli. Artysta dbający o szczegóły, rodzinne szkolenie, lata lekkiej komedii, która nauczyła go wyczucia czasu – wszystko to połączyło się w coś rzadkiego. Tragik, który nie tylko wypowiadał słowa, ale także nimi żył.
W końcu zaczęły dzwonić kamery filmowe. Ale przed dużym ekranem była scena. A John Barrymore nie tylko występował na scenie. On zwyciężył.
John Barrymore nie tylko wszedł do przemysłu filmowego w 1913 roku. On najechał ją.
Zanim pojawiły się filmy dźwiękowe, był już zawodnikiem wagi ciężkiej. Chcesz jego CV? Jest wypełniona złotymi tytułami. Dr Jekyll i pan Hyde (1920) pokazali nam mężczyznę rozdzierającego się od środka. Ukochany Łotr (1927) pozwolił mu zagrać zuchwałego złoczyńcę o złotym sercu. Zagrał rolę w Moby Dick (1930) i Rasputin i cesarzowa (1932). Ostatni film był jedynym, w którym John pojawił się na ekranie wraz ze swoimi słynnymi braćmi i siostrami. Rzadkie spotkanie rodzinne przed burzą.
Potem nadeszła złota era produkcji zespołowych. Wielki Hotel (1932). Kolacja o ósmej (1933). Zagrał prawnika w filmie „Prawnik” (1933). Nosił maskę w Romeo i Julia (1936) i Wielkim profilu (1940), gdzie nawet naśmiewał się z jego legendarnego wyglądu.
„Jego talenty były kolosalne.”
Uważany był za jednego z najwybitniejszych aktorów epoki niemego i wczesnego kina dźwiękowego. Przystojny? Tak. Utalentowany? Bez wątpienia. Ale publiczność kochała nie tylko jego umiejętności. Kochali chaos.
Jasność. Skandaliczny. Drink.
To nie było tylko dziwactwo. Taka była cena. Ciężka cena.
Jego zdrowie nie wytrzymało presji. Jego kariera zaczęła podupadać. Człowiek, który mógł być Iago lub księciem Orsino, nie był w stanie się uratować. Alkohol zabrał mu nie tylko wątrobę. To odebrało mu stabilność.
Kim więc był prawdziwy John Barrymore? Aktor, który jednym spojrzeniem potrafił uciszyć publiczność? Albo osobę, która nie potrafiła zachować trzeźwości na tyle długo, aby podpisać kontrakt?
Filmy pozostały. Jego zachowanie go zniszczyło.
Życie Diany Barimore było tragedią rozgrywającą się w czasie rzeczywistym. Urodzona w 1921 roku, podobnie jak jej słynny ojciec aspirowała do sceny, jednak alkoholizm sprawił, że jej obiecująca kariera znalazła się w stanie permanentnej stagnacji. Ta walka zakończyła się w 1960 roku, kiedy popełniła samobójstwo. Jej historia, opisana szczegółowo we wspomnieniach z 1957 r. „Za dużo, za wcześnie”, została nakręcona w 1958 r. w filmie, zamieniając jej osobisty ból w publiczny spektakl.
Tymczasem jej brat John Blythe Barimore Jr. wybrał inną ścieżkę. Urodzony w 1932 roku i zawodowo znany jako John Drew Barimore, pracował w filmach, ale nigdy nie osiągnął sławy dorównującej wadze nazwiska. Żył do 2004 roku.
Pozostawił jednak po sobie dziedzictwo, które przetrwało zarówno jego braci, jak i siostrę. Nazwisko rodzinne kontynuowała jego córka, urodzona w 1975 roku. Bardziej znana jest po prostu jako Drew Barimore, aktorka, która ostatecznie przyćmiła sławę poprzedniego pokolenia swoim blaskiem głównego nurtu.
Krew Barimorów nie tylko trwała dalej; ewoluowała od tragedii scenicznej do hollywoodzkiej siły, która przetrwała.
Choć życie Diany i Johna Drew było obciążone ciężarem nazwiska rodowego, ich córce udało się je na nowo zdefiniować. Ten rodowód łączy chaotyczną przeszłość z dopracowaną teraźniejszością.
Można prześledzić linię prostą od oryginalnego Johna Barimore’a, przez Johna Drew Barimore’a, aż do współczesnej gwiazdy. To prosta droga przez trzy pokolenia artystów.
Kontrast jest wyraźny. Historia Diany to historia straty. Historia Johna Dru to opowieść o spokojnej egzystencji. Historia Drew to historia trwałego sukcesu.
Rodzina Barimore wciąż otwiera drzwi. Nadal ma wagę. Ale historie z nią związane znacznie się zmieniły.
Jedno pokolenie płonęło jasno i szybko. Drugi po cichu umarł. Trzeci nauczył się trzymać włączone światło.
Struktura drzewiasta rodziny rozgałęzia się dalej, ale podstawa pozostaje ta sama. Scena, ekran, walka. To wszystko nadal tu jest, tylko w różnych postaciach.
Czy nazwa znaczy teraz więcej niż wtedy? Może. Kontekst się zmienia. Oczekiwania się zmieniają. Ciśnienie pozostaje.
Drew Barimore nie tylko odziedziczyła imię. Odziedziczyła historię. Wszystko. Dobry, zły, zepsuty.
Ona to inaczej znosi. A może łatwiej jej to znieść. Trudno powiedzieć.
Dziedzictwo nie jest statyczne. Porusza się wraz z następną osobą, która go trzyma.
A ta następna osoba wciąż pisze swój rozdział. Nadal to czytamy.






























