Ziemia jest bardziej podobna do Marsa, niż myślisz

12

Ariel Waldman stoi samotnie na klifie.
Wygląda, jakby stała na Czerwonej Planecie.

Odłamki kamienia. Jałowa ziemia. Nad głową widać ostre szczyty poprzecinane paskami lodu. Słońce wisi daleko, blade, ukryte za mgłą. Ona się uśmiecha. Znajduje się na Antarktydzie.

Dokładniej, w suchych dolinach. Brązowa kraina wciśnięta pomiędzy starożytne lodowce. W swoim nowym serialu dokumentalnym PBS Life Unearthed stawia odważną tezę: Ziemia jest dziwniejsza i bardziej obca, niż nam się wydaje.

Nie dlatego, że jest z kosmosu.
Ale dlatego, że większości z nich nie widzimy.

Ukryta dżungla

Waldman dołączył do zespołu zajmującego się gleboznawstwem na biegunie południowym.
Zabrała ze sobą sprzęt.

Mikroskopy. Obiektywy makro do fotografowania na dużej głębokości. Warkot. Mocowania aparatu, które przeciwstawiają się grawitacji. Fotografowała „nieśpiewających” przedstawicieli dzikiej przyrody. Nagrała siebie w pracy. W rezultacie powstał raport na temat ekosystemu, który czasami ulega gwałtownemu zniszczeniu w wyniku zmian klimatycznych.

Jej podróż rozciąga się od dolin Antarktyki po wilgotne preerie Ameryki Północnej. Pokazuje nam niewidzialnych architektów ekosystemu: nicienie. Rotifer. Młode wodne. Malutkie stworzenia, które użyźniają glebę, pozostając ukryte na widoku.

Czy miała ekipę filmową przy odcinku Antarktyda?
Nie.

Wszystko nagrywała sama.

Po co patrzeć w dół?

Jest w swoim biurze w San Francisco. Otoczony szklanymi i metalowymi szafkami.

Waldman wyjaśnia pilność swojej misji. Chce udokumentować te siedliska, zanim znikną. „Jeśli chcesz fotografować suche doliny, potrzebujesz mikroskopu” – powiedziała. Bez tego nie ma tam nic do zobaczenia. Podobnie jest z preriami. Biomasa nie jest z góry. Jest w błocie poniżej.

Pełni funkcję kuratora Towarzystwa Mikroskopowego w San Francisco. Jej cel jest prosty, ale radykalny.

Patrz w ziemię tak samo często, jak patrzysz w niebo.

Myśli o życiu na innych księżycach. Nasz najlepszy zakład? Będzie mikroskopijnie. W „Life Stranger” widzimy młode niedźwiedzie wodne. Pulchne łapy wiją się pod soczewką. Wpadają na komórki roślinne. Przetrwają w mrozach Antarktyki. Przeżywają w próżni kosmicznej.

Kto nie kocha kosmicznego żółwia mieszczącego się pod obiektywem? 🐻

To jest dowód. Postacie spoza naszej atmosfery mogą już tu być, ukrywając się w ziemi.

Projektowanie niewidzialnego

Poznaliśmy się, gdy pracowała dla NASA nad projektem Spacehack. Łączenie obywateli z projektami kosmicznymi. Przedstawiła CubeSats – satelity typu „zrób to sam”, wystrzeliwane przez pasjonatów. Później założyła Science Hack Day. Globalna współpraca w zakresie kodu i danych.

Zostaliśmy przyjaciółmi.

Widziałem ją dzień przed wyjazdem na Polaka. Wpadła w panikę.
Jak spakować mikroskopy na Antarktydę?

Z wykształcenia nie jest pracownikiem naukowym. Jej tłem jest projektowanie graficzne.
To zmienia wszystko.

Potrzebuje czegoś więcej niż tylko danych. Chce, żeby ludzie je zobaczyli. Chce, żebyś kupił tani obiektyw. Aby „podłożyć pod niego różne rzeczy”. Kiedy widzisz życie w całej jego różnorodności, chęć jego ochrony staje się naturalna. Nie możesz ocalić tego, czego nie widzisz.

Skala ma znaczenie

Pamiętacie film „Potęgi dziesięciu” z 1977 roku? Powiększ. Pomniejsz.

Waldman wierzy, że skala to sposób, w jaki odnajdujemy swoje miejsce. Drony na niebie. Mikroskopy do gleby. Kiedy gonisz raki preriowe? Kamera na drucie. Winiecie się po kablach zatkanych rur do podziemnych dziur.

„Jesteśmy zarówno bardzo mali, jak i bardzo duzi” – pomyślała.
Zależy gdzie stoisz.

Technologia odkrywa prawdę. Bez nich większość życia jest niewidoczna. „An Unfamiliar Life” kończy się bez końcowego akordu. To tylko sugestia. Weź obiektyw. Patrzeć w dół.

Świat pod Twoimi stopami czeka.