Starlink codziennie unika kosmicznych śmieci. Ale to nie będzie trwać wiecznie

8

Przestrzeń gwiazd staje się ciasna.

SpaceX właśnie przekazało swój najnowszy raport Federalnej Komisji Łączności (FCC). Liczby w nim zawarte są zdumiewające. W ubiegłym roku satelity Starlink wykonały 355 081 manewrów unikowych. Oznacza to, że każdy satelita codziennie unika kolizji.

Spójrz na surowe dane. Tylko między grudniem 2024 r. a majem 2025 r. liczba manewrów wzrosła o prawie 60 tys. w porównaniu z poprzednimi sześcioma miesiącami. W tym krótkim okresie wykonano 207 000 manewrów. Porównajmy to z rokiem 2023, kiedy cała grupa przeprowadzała się trzy razy rzadziej. Średnio każdy ptak w stadzie musiał odpalić silniki ponad czterdzieści razy, aby przetrwać na nowej orbicie.

Czy jest to wykonalne?

Być może na razie. Hugh Lewis, profesor astronautyki i prawdziwy ekspert w swojej dziedzinie, uważa, że ​​stąpamy po cienkim lodzie. „Zmierzamy w stronę zderzenia z aktywnym satelitą” – powiedział. I nie dlatego, że ktoś próbuje to zorganizować. Stanie się tak pomimo wszelkich uników, obliczeń i desperackich ostatnich rozruchów silników.

Matematyka nie dba o nasze ambicje.

Liczba satelitów Starlink na orbicie wzrosła z 6 000 w 2023 r. do 10 000 w 2025 r. Całkowita populacja aktywnych obiektów na orbicie Ziemi wzrosła z 10 000 do 16 000. Każdy chce zajmować pierwszorzędne nieruchomości na wysokościach od 480 do 550 km. To tutaj opóźnienia sygnału dla użytkowników Internetu są minimalne. Ale to tam ruch jest największy.

Oto cała prawda o SpaceX: ich satelity podejmują decyzje samodzielnie.

Jeżeli prawdopodobieństwo kolizji osiągnie 3 do 10^8, komputer uruchomi silniki.

Żadnych negocjacji. Bez sygnału radiowego do partnera z pytaniem, kto wyjdzie. Starlink po prostu odchodzi. Zawsze.

Stwarza to statystyczny koszmar. Lewis zwraca uwagę na błąd w obliczeniu marginesu bezpieczeństwa: „Redukują ryzyko kolizji do jednego na milion. Brzmi bezpiecznie? Może na jeden przejazd”.

Ale co, jeśli zrobisz to milion razy? Ryzyko się kumuluje. Nie można zmyć prawdopodobieństwa, po prostu dodając zera do mianownika. Do czerwca 2028 roku Starlink prawdopodobnie wykona milion manewrów w ciągu całego życia konstelacji. Do 2090 roku mogłyby wykonywać taką samą liczbę manewrów rocznie. Wtedy szansa jedna na milion będzie tylko kwestią czasu.

Tommaso Sgobba widzi taką przyszłość. Reprezentuje Międzynarodowe Stowarzyszenie Bezpieczeństwa Kosmicznego. Jego argumentacja jest prosta i opiera się na geometrii. Jeśli umieścisz więcej satelitów w jednej powłoce orbitalnej, nie dodasz tylko par potencjalnych kolizji. Mnożysz je.

Podwoiła się liczba satelitów? Potroiłeś liczbę potencjalnych wypadków.

Jest jeszcze jeden problem: „duchy”.

Obecne narzędzia prognostyczne słabo radzą sobie z obliczaniem oporu atmosferycznego. Pogoda kosmiczna zmienia się w sposób nieprzewidywalny. „Operatorzy nie potrafią odróżnić prawdziwego zagrożenia od szumu statystycznego” – powiedział Sgobba. W rezultacie satelity marnują cenne paliwo, unikając śmieci, które mogą nawet nie istnieć. Goniąc za cieniami, skracają sobie życie.

Kto dolewa oliwy do ognia?

Kuipera z Amazona. Chiński system „Qianfan” (Tysiąc żagli). Operatorzy centrów danych wystrzeliwują satelity bezpośrednio na najdogodniejsze wysokości. Nie koordynują orbit. Walczą o jak najlepsze miejsca. Lewis zauważa, że ​​Qianfan planuje wykorzystać te same korytarze orbitalne, co Starlink. Przecięcie orbit nie jest przypadkiem, ale częścią ich biznesplanu.

Jedyną bezpieczną opcją jest trzymanie ich oddzielnie. Segregowane orbity. Ale przestrzeń kosmiczna jest ograniczona. Jeśli SpaceX zajmie pas startowy na wysokości 530 km, nikt inny nie będzie mógł z niego korzystać. Przewaga pierwszego gracza przekłada się na zyski terytorialne.

Organy regulacyjne znów próbują dogonić rzeczywistość.

Sgobba chce zmian przed premierą, a nie po. Firmy muszą z góry określić, ile manewrów będzie wymagać nowa konstelacja. Czy satelity mają paliwo? Automatyzacja? A może po prostu zgadują?

„To nie jest tylko wypadek, który może się wydarzyć” – napisał. To jest obciążenie inżynieryjne. Traktuj to jak pracę, a nie nagłówek wiadomości.

Teraz nikt nikogo nie zmusza do zgłaszania.

Kontynuujemy starty. Liczby rosną. Paliwo się kończy. Obserwujemy z boku. Zastanawiam się, czy następny nagłówek będzie dotyczył bliskiego podejścia. Albo o prawdziwej kolizji.

Co jest bardziej prawdopodobne?

Kto wie.