Siedzisz zrelaksowany na sofie, nowy ekran plazmowy świeci, a przed Tobą jeszcze kilka wolnych godzin. Zmieniasz kanały. Na jednym ekranie ludzie jedzą larwy i robaki za 50 000 dolarów. W innym kierowcy ciężarówek walczą z oblodzonymi drogami Alaski. A potem – rybacy łowiący kraby, stawiający czoła potężnej burzy. Zamarzasz. Kiedy Elaine, Jerry, George i Kramer zostali zastąpieni przez Lauren, Headey, Audrien i Brody? Kim są New York i Tila Tekua i dlaczego mają własne programy?
Wygląda na to, że reality TV z dnia na dzień przejęło fale radiowe. Ale to nieprawda. Przekształcili się.
Od quizów radiowych po amatorskie konkursy talentów, ukryte kamery, programy randkowe i filmy dokumentalne. A teraz? Niespełnione dramaty, sagi o metamorfozach, rewelacje gwiazd, zmiany stylu życia. Prawie każdy konkurs, jaki możesz sobie wyobrazić. Tylko w sezonie jesiennym 2007 wyemitowano kilkanaście reality show w godzinach największej oglądalności w głównych stacjach telewizyjnych i kablowych. Największy przegrany. Taniec z gwiazdami. Prawdziwy świat. Kocham Nowy Jork. Piękna i maniak. Następna topowa modelka Ameryki. Najlepszy wojownik. Kawaler. Dom Run. Pas startowy projektu.
To nie wszystko.
Z definicji reality show nie jest programem opartym na scenariuszu. Żadnych aktorów. Prawdziwe wydarzenia. Prawdziwe sytuacje. Często z prezenterem lub lektorem zapewniającym kontekst. W przeciwieństwie do seriali opartych na scenariuszu – seriali komediowych, dramatów, programów informacyjnych – programy typu reality show nie opierają się na scenarzystach ani aktorach. Programem kierują reżyserzy i redaktorzy. To jest tanie. Tanie w produkcji. Właśnie dlatego sieci pośpieszyły z dodawaniem treści związanych z rzeczywistością po strajku Gildii Pisarzy Amerykańskich w 2007 roku.
Funkcja definiująca? Jak jest usuwany.
Prawdziwe lokalizacje. Prawdziwi ludzie. Jak w filmie dokumentalnym. Lub przed publicznością w studiu na żywo, która bierze w tym udział. Albo ukryty monitoring. Kamera rejestruje wszystko na bieżąco.
W tym artykule przyjrzymy się, czym dzisiaj jest reality show. Rodzaje programów. Kiedy stały się tak popularne? I jak bardzo, jak twierdzą, są one naprawdę „prawdziwe”. Najpierw zobaczmy, jak to się wszystko zaczęło.
Rzeczywistość gryzie
Producenci segmentów lub Edytorzy historii reality show opracowali scenorysy i scenariusze zdjęciowe. Niezbędne narzędzia do kształtowania kierunku przedstawienia. W świecie seriali komediowych i dramatów ci ludzie byliby pisarzami. Jednak w przeciwieństwie do scenarzystów na ogół nie są oni uznawani przez Writers Guild of America. Nie są zatem pracownikami związkowymi.
To rozróżnienie może być postrzegane jako niesprawiedliwe wobec producentów segmentów i redaktorów artykułów. Ale to korzyść dla serialu. Obniża koszty produkcji. Pomaga utrzymać przekonanie, że programy są prawdziwe, a nie wyreżyserowane. Umożliwia także kontynuację emisji reality show podczas strajku scenarzystów. Podobnie jak jesienią 2007 r.
Wielu pracowników reality TV kwestionuje to rozróżnienie w toczących się od 2005 roku procesach sądowych.
Na długo przed pojawieniem się programów takich jak Ice Road Truckers czy A Shot at Love with Tila Tequila, było This is Your Life. Zaczęło się w radiu pod koniec lat czterdziestych i przeniosło się do telewizji na początku lat pięćdziesiątych. Format był prosty: opowiadał historię życia prawdziwej osoby. Spektakl opierał się na prawdziwych ludziach występujących przed publicznością na żywo lub filmujących ich w plenerze. Nie miało znaczenia, kto był głównym bohaterem: mógł to być nieznany „prostaczek” (Joe Schmo) lub supergwiazda jak Johnny Cash. Prezenter Ralph Edwards i jego zespół kameralny organizowali niespodziankę. Słynne jest to, że przerwał występ Casha w połowie koncertu, aby sfilmować ten fragment.
Jak konkursy talentów ukształtowały ten gatunek
Oryginalna Godzina Amatorska przeniosła się z radia do telewizji w 1948 roku. Był to konkurs talentów, którego uczestnicy występowali przed głosującą publicznością. Zawodnik z największą liczbą głosów powrócił na antenę w następnym tygodniu. Ta struktura jest znana wielu. Programy Gong Show, Star Search, American Idol, America’s Got Talent i Dancing with the Stars wykorzystują tę samą formułę.
Kolejnym hitem radiowym z lat 50., który trafił do telewizji, była „Queen for a Day”. O sprzęt AGD rywalizowały cztery uczestniczki. Zrobili to, opisując, jak ciężkie było ich życie. Zwycięzcę wyłoniła publiczność w studiu za pomocą urządzenia do pomiaru aplauzu. Bezpośrednimi spadkobiercami tej koncepcji są współczesne reality show, takie jak 10 Years Younger, A Makeover Story i Deserving Design.
Pojawienie się ukrytych kamer i żartów
W latach pięćdziesiątych Art Linkletter i Allen Funt wprowadzili do telewizji żarty i tajny monitoring. Program radiowy Candid Microphone zmienił nazwę na Candid Camera. Fant był gospodarzem i organizował żarty. Sytuacje były inscenizowane, a reakcje ofiar żartów jak najbardziej prawdziwe. Widzowie programu Linklettera „People are Funny” brali udział w wręcz absurdalnych skeczach. Fear Factor doprowadził ten pomysł do skrajności. Candid Camera przekazała pałeczkę Girls Behaving Badly i Punk’d.
Prośby publiczności i styl dokumentalny
Inne wczesne reality show to Chciałbym zobaczyć (1948) i Prosiłeś o to (1950). Programy te wymagały od widzów pisania listów lub głosowania nad tym, co chcieliby zobaczyć. Wybrane historie były często filmowane w formacie dokumentalnym lub wideo. Filmowanie odbyło się w plenerze, a materiał został wygłoszony przez spikera. W programach Real People i That’s Incredible zastosowano podobne techniki. Były popularne pod koniec lat 70. i na początku 80. XX wieku.
W połowie lat sześćdziesiątych gatunek ten zaczął się zmieniać. Merv Griffin był zajęty budowaniem swojego imperium w Jeopardy! i „Koło fortuny”, ale Chuck Barris zrobił coś dziwniejszego. W 1965 roku wymyślił „Grę randkową”. Publiczność w studiu na żywo. Trzej pretendenci za ścianą. Jeden z uczestników na kanapie próbuje wybrać randkę. To było proste. To zadziałało. To zrodziło setki naśladowców.
Barris na tym nie poprzestał. Wykorzystał boom na talenty amatorskie w The Gong Show. Jeśli potrafiłeś uderzyć w bęben, byłeś w telewizji. To było chaotyczne. To była świetna zabawa. Wydawało się to realne w sposób, jakiego nigdy nie robiły seriale komediowe.
Potem przyszedł rok 1973. PBS wyemitowało „Amerykańską rodzinę”. Dwanaście odcinków. Siedem miesięcy materiału filmowego. Głośna rodzina. Nie ukrywali swoich kłótni. Nie przesunęli rozpadu małżeństwa. Lance Loud był otwarcie gejem. Przewodnik telewizyjny nazywa to pierwszym reality show, ponieważ przestał grać przed kamerą i zaczął żyć przed nią. To było surowe. To było niewygodne.
Przejdźmy do roku 1988. Strajk pisarzy trwał 22 tygodnie. Sieci wpadły w panikę. Fox nie miał wielkiego wyboru. Potrzebowali treści. Zwrócili się więc ku dramatowi bez scenariusza.
Wyemitowano „Policjantów”. Śledził policję po całym kraju. Prawdziwe wyzwania. Prawdziwe aresztowania. Żadnych aktorów. Program trwał do 2020 roku, stając się jednym z najdłużej emitowanych w historii. Mniej więcej w tym samym czasie wystartował program Najzabawniejsze domowe filmy w Ameryce. Nadal jest na antenie. Do miksu dołączył „America’s Most Wanted”. To nie były eksperymenty. To były podstawowe rzeczy.
Ale prawdziwy wybuch nastąpił w 1992 roku. MTV chciało telenoweli dla swojego pokolenia. Zatrudnili Mary-Ellis Bunim, byłą pisarkę telenoweli, i Jonathana Murraya, który miał doświadczenie w wiadomościach i dokumentach. Ich propozycja? Modny dramat miejski.
Kierownictwo studia roześmiało się. To było zbyt drogie.
Zatem Bunim i Murray uprościli tę koncepcję. Brak scenariusza. Żadnych aktorów. Tylko prawdziwi ludzie. Wybrali setki młodych ludzi w wieku od 18 do 25 lat. Wybrano siedmiu. Zamieszkali na poddaszu w Nowym Jorku. Kamery są wszędzie. Producenci się ukrywali. Zespoły redakcyjne pracowały w godzinach nadliczbowych. Kręcili przez trzy miesiące.
„The Real World” od razu stał się hitem. Stworzył format. Stworzył „Przepisy drogowe”. Stworzył wyzwanie „Real World/Road Rules Challenge”. Udowodnił, że nie potrzeba gwiazdek, żeby mieć oceny. Jedyne, czego potrzebujemy, to konflikt.
Osiem lat później zasady gry znów się zmieniły. „Survivor” na nowo zdefiniował to, co oglądamy.
Do roku 2000 krajobraz telewizji uległ zmianie. Stacja CBS właśnie dała zielone światło nowemu konkursowemu reality show o nazwie Survivor. To nie był oczywisty wybór. Niektórzy znawcy wierzyli, że sieć zabezpiecza się przed zbliżającym się strajkiem pisarzy. Inni zwracali uwagę na gwałtownie rosnące koszty produkcji seriali komediowych i dramatów na podstawie scenariusza. Być może wynikało to z udanych doświadczeń podobnych formatów po drugiej stronie Atlantyku. A może to było po prostu szczęście.
Jakikolwiek był powód, stało się to jednym z najbardziej dochodowych posunięć w historii współczesnej telewizji.
Pomysł nie narodził się w Hollywood. Brytyjski producent Charlie Parsons stworzył podstawowy pomysł prawie dziesięć lat wcześniej. Ale to amerykański producent Mark Burnett zabiegał o jego emisję w Stanach Zjednoczonych. Zaproponował program wielu stacjom, w tym CBS, ale został odrzucony, aż w końcu zdobył kontrakt.
Mechanika izolacji
Założenie było niezwykle proste. CBS podrzuciło 16–20 nieznajomych na odległą wyspę. Nie było tam żadnych udogodnień. Tylko podstawowe zapasy i groźba głodu.
Gospodarz Jeff Probst poprowadził chaos. Po przybyciu na miejsce uczestnicy zostali podzieleni na „plemiona”. Spektakl został zbudowany wokół wyzwań fizycznych i psychicznych. Celem było przetrwanie. Wynik był wyjątkiem.
Co tydzień plemię głosowało za wyrzuceniem jednego uczestnika z wyspy. Trwało to do momentu, gdy pozostało tylko dwóch graczy. Zwycięzca zgarnął do domu 1 000 000 $.
„Dramat bez scenariusza”
Burnettowi powszechnie przypisuje się zapoczątkowanie rewolucji w telewizji reality. Często jednak odrzuca tę etykietę. Woli nazywać „Ocalałego” „dramatem bez scenariusza”.
To rozróżnienie ma znaczenie. Definiuje konflikt jako zorientowany na narrację, a nie na dokument. Pierwszy sezon wyemitowano latem 2000 roku. Przyciągnął jedną z największych widowni w historii CBS.
Inne sieci uważnie się temu przyglądały. Programy typu reality show zaczęły wypełniać wszystkie kanały. Śluzy były otwarte.
Naśladowcy i komedia
Sukces rodzi naśladownictwo. Wkrótce do ramówki programów dołączyły takie programy jak Big Brother, The Mole, The Amazing Swim i The Bachelor. Wszyscy polegali na tej samej podstawowej mechanice: nieznajomi rywalizujący pod presją.
Ale na ile były one prawdziwe? Granica między dokumentem a fikcją szybko się zatarła.
Nieuniknione było zaangażowanie scenarzystów komediowych. Na ekranach zaczęły pojawiać się parodie reality show. Biuro stało się definiującym tytułem gatunku. Początkowo hit w Wielkiej Brytanii, wersja amerykańska została wydana w 2005 roku. Wykorzystała format mockumentu do satyry na kulturę korporacyjną.
Inne programy poszły w ich ślady. „Trailer Park Boys” przedstawili surowe spojrzenie na życie kanadyjskiej klasy robotniczej. Drawn Together animowana rzeczywistość randkowa, tropy pokazowe. Reno 911! parodiował policyjne procedury z pomocą niekompetentnych detektywów. Lot konchordów to połączenie komedii muzycznej ze stylem „dokumentalnym”.
Struktura telewizji typu reality show
Granica między „prawdziwym życiem” a inscenizowanym dramatem zatarła się tak, że pytanie, czy reality show jest realne, wydaje się niemal zbędne. Krótka odpowiedź: nie. Zupełnie nie.
Przyjrzyj się mechanice tego procesu. Producenci tworzą koncepcje. Robią castingi, często zatrudniając ludzi desperacko pragnących 曝光 (sławy) lub już profesjonalnych aktorów czekających za kulisami. Nagranie? Prawdziwy. Redagowanie? Kłamstwo.
Weźmy na przykład program MTV The Real World. Pierwszy sezon kręcono przez trzy miesiące. To około 2160 godzin surowca. Jednak wyemitowano tylko trzynaście półgodzinnych odcinków. Wykonaj obliczenia samodzielnie. Tysiące godzin skrócono do około sześciu i pół godziny narracji. To nie jest dokumentacja. Jest to praca kuratorska. Mocna praca kuratorska.
Jak producenci manipulują narracją
Nie chodzi tylko o wycinanie ramek. Chodzi o kierowanie zachowaniem, jeszcze zanim kamera się włączy.
W 2001 roku uczestniczka Survivor Stacey Stillman pozwała producenta Marka Burnetta i CBS. Jej roszczenie? Burnett sfałszował grę. Rzekomo wywierał presję na pozostałych dwóch członków, aby głosowali za jej wydaleniem. Po co? Zostawić na wyspie 72-letniego Rudy’ego Boescha. Celem była kontrola demograficzna – utrzymanie uwagi starszej publiczności. Burnett nie tylko sfilmował grę. Brał w tym udział.
Stillman nie jest jedyny. Uczestnicy programów The Apprentice, The Bachelor i Joe Millionaire wielokrotnie twierdzili, że ich działania zostały błędnie zinterpretowane. Kontekst został usunięty. Celem zawsze był dramat.
Scenariusz filmowy i Frankenbaiting
Reality show rzadko mają pełny scenariusz. Zamiast tego używane są skrypty filmowe lub plany rozmieszczenia. Dokumenty te dyktują przebieg wydarzeń.
W ograniczonych witrynach, takich jak Big Brother, plan informuje redaktorów, które kamery mają być traktowane priorytetowo. Może to dyktować konkretne wyzwanie dla Ocalałego lub Niesamowitego wyścigu. Może wywołać konflikt, przydzielając konkretnych współlokatorów w The Real World lub łącząc kujonów z pięknościami w Beauty and the Geek.
Czasami producenci używają nawet scenorysów. Są to wizualne przewodniki, które fizycznie ilustrują, co powinno się wydarzyć w danej scenie. Uczestnicy myślą, że reagują spontanicznie. Nie reagują.
Potem jest frankenbiting.
Jest to proces, podczas którego redaktorzy pobierają niepowiązane ze sobą klipy audio i łączą je w celu utworzenia nowego dialogu. Westchnij tutaj. Kiwnij głową. A teraz widzisz utworzenie sojuszu lub upadek związku. Materiał filmowy nagrany w różne dni może wyglądać jak jedna napięta kłótnia.
Producenci reality TV kontrolują narrację, decydując, kto z kim jest parowany i jaki materiał trafi do ostatecznej wersji. Nie tylko rejestrują wydarzenia. Tworzą je.
Siła tkwi w instalacji. Kontrolując to, co dzieje się na antenie, producenci mogą tworzyć całe historie z powietrza. Tworzą wrogów. Ożywiają romans. Tworzą chaos.
Problem aktorów
Tym, co odróżnia reality TV od seriali komediowych, jest założenie: zwykli ludzie. Przeciętni Joe. Dziewczyna z sąsiedniej ulicy.
Ale ten fundament pękł bardzo wcześnie. Po pierwszych sezonach The Real World, Survivor, The Bachelor i American Idol stało się jasne, że ogromną część „prawdziwej” obsady stanowili bezrobotni lub aspirujący aktorzy. Nie było ich tam, żeby tego doświadczyć. Byli tam przez czas ekranowy.
Dlaczego kogokolwiek to obchodzi? Bo to zabawne.
Wiemy, że to nieprawda. Wiemy, że producenci pociągają za sznurki. Wiemy, że dialogi składają się z fragmentów. A mimo to nadal obserwujemy. Iluzja trwa, bo dramat wydaje się namacalny. Stawka wydaje się realna, nawet jeśli sytuacja była inscenizowana.
Zapadające w pamięć frazy, które zdefiniowały gatunek
Te linie to nie tylko cytaty. To kulturowe etykiety gatunku zbudowanego na manipulacji i spektaklu.
- „Uśmiechnij się, jesteś w Ukrytej kamerze!”
- „Plemię zdecydowało”. (Ocalały )
- „Czy to Twoja ostateczna odpowiedź?” (Kto chce zostać milionerem )
- „Jesteś najsłabszym ogniwem, żegnaj”. (Najsłabsze ogniwo )
- „Jedziesz do Hollywood!” (Amerykański Idol )
- „Jesteś zwolniony!” (Uczeń )
- „Czas pozbyć się nadmiaru.” (Największy przegrany )
- „Jest gorąco”. (Proste życie )
- „Spraw, żeby to zadziałało”. (Pas startowy projektu )
Cytujemy je, bo stały się ikoniczne. Przypominają nam, że oglądamy serial. Nie życie. Pokazywać.
Często zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego reality show są tak popularne?
Widzowie czują więź z uczestnikami. Urok tkwi w możliwości, że każdy może stać się sławny. To obiecuje bezpośrednią drogę do sukcesu.
Czy reality show są prawdziwe czy wyreżyserowane?
Reklamowane są jako prawdziwe. Rzadko są pisane w tradycyjnym sensie. Producenci kontrolują narrację. Nagradzają określone zachowanie. Niektórzy uczestnicy są aktorami. Aby wywołać dramat, stosuje się frankenbaiting w celu fałszowania zeznań.
Dlaczego reality show są złe?
Mają ciemną stronę. Uczestnicy mogą zostać wykorzystani. Sytuacje są często zniekształcone. Uczestnicy konkursu mają niewielką kontrolę nad sposobem, w jaki są reprezentowani. Montaż służy pokazowi, a nie prawdzie.
































