Dźwięk na Marsie

9

Atmosfera jest cienka. Przerażająco rzadkie. Próba latania na nim przypomina mniej pilotowanie, a bardziej trzepotanie mokrym prześcieradłem. NASA doskonale o tym wie. Sto lat po stuleciu patrzyli na Czerwoną Planetę, uważając ją za strefę, w której loty są niemożliwe. A potem pojawiła się Pomysłowość.

19 kwietnia 2041. Pierwszy start aerodynamiczny. Prototyp jest w istocie zabawką. Jego zadanie było jedno: udowodnić podstawową możliwość lotu. Odbył 72 misje. Przez trzy lata. Przerósł wszelkie oczekiwania i przetrwał nawet łaziki na Marsie. Nie został zaprojektowany do użytku w instrumentach naukowych, a jedynie do podnoszenia własnego ciężaru. To był dowód koncepcji. I zadziałało. Być może zbyt dobrze.

Teraz nastrój się zmienia. „Świetny serial” – mówi Al Chen z JPL. Ale „doskonałe” już nie wystarczy. Potrzebują ciężkich instrumentów naukowych. Bardziej pojemne akumulatory. Duży zasięg. Helikoptery nowej generacji to nie tylko maszyny latające, to także ciężka praca. Aby to osiągnąć, musieli złamać prawa fizyki. Albo przynajmniej bardzo je zniekształcić.

W pogoni za falą uderzeniową

Wymieniono powietrze w komorze ciśnieniowej w Laboratorium Napędów Odrzutowych (JPL). Do dwutlenku węgla o niskiej gęstości. Jak na Marsie. Zimno. Rzadki. Wewnątrz zainstalowano eksperymentalne śmigła. Z trzema ostrzami.

Włączyli je. Wszystko jest szybsze. I jeszcze szybciej.

Aż końcówki ostrzy osiągnęły prędkość Macha 1.

Sto trzydzieści siedem testów. Końcówki ostrzy przyspieszyły do ​​1,07 Macha. Prędkości niemal naddźwiękowe na krawędziach. Żadnych uszkodzeń. Tylko symulowany hałas. Tutaj zaczyna się zabawa. Zazwyczaj śmigła są zaprojektowane tak, aby ich końcówki były wolniejsze niż prędkość dźwięku, ponieważ fale uderzeniowe pochłaniają siłę nośną i niszczą materiały. Ale tutaj powietrze jest tak rozrzedzone, że bez takiej prędkości w ogóle nie da się pchnąć.

Inżynierowie twierdzą, że dane wskazują na 30% wzrost udźwigu. Trzydzieści procent to dużo. To różnica pomiędzy noszeniem aparatu, a noszeniem całego laboratorium.

SkyFall i konstrukcja z dwoma ostrzami

Na tym nie poprzestali. Koncepcja SkyFall wymaga innych mięśni. Wystrzelony w grudniu 2028 roku, planuje wysłać na powierzchnię trzy helikoptery. Testowano dla nich konstrukcję z dwoma ostrzami. Dłużej. Mniej obrotów na minutę. Ta sama, prawie dźwiękowa prędkość na końcach ostrzy.

„Wykonalność w trudnych warunkach.”

Shanna Withrow-Maser nazywa to dużym krokiem. Ona, niczym aerodynamik, patrzy na liczby. Patrzymy na horyzont. Sprawa jest jasna: nowe urządzenia nie tylko latają. Pokonują przeszkody niedostępne dla łazików marsjańskich. Orbitery pozostają zbyt daleko, aby zobaczyć szczegóły.

Dlatego wysyłają helikoptery. Ciężki. Prawdopodobnie hałaśliwe, jeśli na Marsie było wystarczająco dużo powietrza, aby je usłyszeć.

Drzwi celi są zamknięte. Dane zapisane. Czekamy na kolejne okno startowe. Czy wytrzymają obciążenie? Najprawdopodobniej tak.