Magiczne grzyby i nagła poprawa w chorobie Alzheimera: przypadek z życia wzięty

21

83-letnia kobieta z ciężką chorobą Alzheimera. Cierpiałem latami. Jej przemówienie ograniczało się do jednosylabowych odpowiedzi. Ledwo mogła się poruszać i straciła kontrolę nad pęcherzem. Potem wzięła psylocybinę. I znowu przemówiła.

Ona nie tylko mówiła. Rozpoczął rozmowy. Przypomniały mi się wydarzenia. Uśmiechnęła się, a na jej twarzy ponownie pojawił się żywy wyraz. Stało się to po zażyciu dużej dawki magicznych grzybów. Takie szczegóły zmuszają neuronaukowców do ponownego sprawdzenia danych.

„Lubię tu przychodzić.”

Powiedziała te słowa na jednej z kolejnych sesji. Marcus Lago stoi na czele stowarzyszenia Ankh Cross w Sao Paulo, zajmującego się medycyną holistyczną. Obserwował tę przemianę. Widział, jak kobieta odzyskuje zwinność, która opuściła ją wiele lat temu. Kontakt wzrokowy stał się dłuższy. Ramiona rozluźniły się. Zmiana była dramatyczna.

Oczywiście nie zmieniła się od razu. Oś czasu była zagmatwana, zupełnie jak w prawdziwym życiu.

Tak to się wszystko zaczęło: dziesięć lat od diagnozy. Połowę tego czasu spędziła w stanie poważnej degradacji funkcjonalnej. Za zgodą syna wzięła 5 gramów grzybów z gatunku Psilocybe Cubensis odmiany Enigma. Doustnie. Potężna dawka. Pociła się obficie, po czym zapadła w senne odrętwienie, które trwało kilka godzin. Dziewiętnaście godzin później lody zaczęły pękać. Mówiła bez przerwy przez cztery godziny. Myślałem o wspomnieniach.

A potem przyszły dni i tygodnie. To wtedy zaczęły się kumulować zmiany fizyczne. Ubrała się. Wybrała stroje, które pasowały stylowo. Rozpoznałem wynajęty samochód. Zauważyłem nieobecność ludzi w moim zwykłym otoczeniu. Wróciła kontrola nad pęcherzem. Okresy nietrzymania moczu, które stały się rutyną, zniknęły. Około miesiąc po pierwszej dawce przyjęła kolejne 3 gramy. Opowiedziałem synowi o surfowaniu na spokojnej wyspie.

Choroba Alzheimera nie tylko się „wyłącza”. Uszkodzenie pozostaje. Zespół badawczy podkreśla ten fakt. Choroba nie została wyleczona. Ale coś ukrytego się obudziło. Być może resztkowa pojemność mózgu. Psilocybina wpływa na receptory serotoninowe. Prawdopodobnie zwiększyło to neuroplastyczność. Zmieniono sposób, w jaki sieci neuronowe współdziałają ze sobą.

Podobne historie słyszy David Nutt z King’s College w Londynie. Często ze źródeł marginalnych. Czasem z pogranicza badań klinicznych. „Te raporty nie wskazują na długowieczność” – mówi. „Ale są one zgodne ze znanym działaniem przeciwzapalnym tych leków”.

Pomyśl o mózgu jak o zatłoczonym pokoju, w którym niektóre głosy zagłuszają resztę. Płytki amyloidowe. Splątki białka tau. Zapalenie. Śmierć komórki. Wiodąca teoria choroby Alzheimera łączy ją z tymi zaburzeniami strukturalnymi. Ale łańcuchy tłumią także siebie nawzajem. Nutt sugeruje, że psychodeliki mogą przełamać te blokady. Otwórz zamknięte drzwi.

Oczywiście nie wszyscy się cieszą.

Alberto Garcia-Romero z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa ma wiele wątpliwości. Bada zastosowanie psilocybiny w leczeniu depresji związanej z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi. Nazywa tę sprawę chwiejną etycznie i słabą naukowo. Dawkowanie? Ogromny. Pięć gramów to dużo. Po których nastąpiły trzy kolejne. Mądrość medyczna zwykle mówi: „małe dawki i powolne”. Gdzie była stopniowa eskalacja? Gdzie było bezpieczne wejście na terapię?

I jak długo to trwało? Artykuł przestaje być monitorowany po miesiącu. To jest fotografia, nie film. Być może mgła powróci. Być może nie. Nie wiemy.

Garcia-Romero wskazuje także na samą diagnozę. Tylko objawy. Żadnych biomarkerów. Brak potwierdzenia neuroobrazowego. Jeden przypadek kliniczny nie może stać się receptą. Nie można ekstrapolować nadziei na podstawie pojedynczego dowodu anegdotycznego. Ten obszar wymaga dyscypliny. Sprawa ta wygląda na nieprzestrzeganie standardów opieki medycznej.

Jednak Rudolf Tanzi z Uniwersytetu Harvarda dostrzega iskrę. Uznaje ograniczenia: jedna osoba, brak grupy kontrolnej. Zmiana ta była jednak tak radykalna, że ​​nie można jej całkowicie zignorować.

„Musimy zachować ostrożność w wyciąganiu wniosków” – mówi Tanzi. „Ale sugeruje, że testy mogą być uzasadnione”.

Ostrożnie. Etyczny. Z dokumentacją, która naprawdę wytrzyma kontrolę. Potencjał istnieje. Buczy na powierzchni współczesnej neuronauki. Ale droga od „magii” do „medycyny” jest wybrukowana ostrożnie.

W przypadku tej kobiety zadziałało. Dla społeczności naukowej znak zapytania wiszący w powietrzu pozostaje bez odpowiedzi.