Stało się to we wtorek. 5 lipca 2016 r. – nie, 2026 r. Japońska sonda Hayabusa2 właśnie wykonała największą sztuczkę w swojej przedłużonej misji: przeleciała blisko asteroidy zwanej Torifuna. I nie był to tylko wiadukt. Sonda zrobiła zdjęcia. Z bliska.
„Lot odbył się… z prędkością około 5 km/s.”
Szybko. Około pięciu kilometrów na sekundę. Snop kamienia i historia migająca przed oczami.
To urządzenie nie jest nowe. Został stworzony przez firmę JAXA. Został wydany w 2014 roku. Początkowym celem jest Ryugu. To bogaty w węgiel kawałek lodu i błota znajdujący się w pobliżu Ziemi. Naukowcy uważają, że zawiera pozostałości z najwcześniejszych etapów powstawania Układu Słonecznego. Materiał prymitywny. Starożytny materiał.
Urządzenie przybyło tam w 2018 roku. Spędziłem rok na mapowaniu asteroidy. Wystrzelił małe łaziki. Tam wylądowała także niemiecka MASCOT. Skakali. Patrzyli.
Potem nadeszła era przemocy. Kwiecień 2019. Hayabusa-2 wystrzelił miedzianą kulę w bok Ryugu. Po co? Aby dotrzeć głębiej. Pogoda przestrzenna zakłóca powierzchnię. Maskuje prawdę. Wysadzając krater, chcieli uzyskać dostęp do niezabezpieczonego wnętrza. Świeży materiał. Sonda ponownie opadła. Zabrałem go.
Kapsuła powrotna wylądowała na australijskiej pustyni w 2020 roku. Co jest w środku? Złoty pył. Cóż, naukowe złoto. Minerały zawierające wodę. Cząsteczki organiczne. Związki, które mówią nam o chemii, która „gotowała się” 4,6 miliarda lat temu, kiedy powstawały planety.
Większość misji kończy się tutaj. Ładunek został upuszczony. Silniki są wyłączone. Koniec historii.
Ale nie Hayabusa-2. Kontynuował swoją drogę. Po wyrzuceniu kapsuły ponownie włączył silniki. Po co ograniczać się do jednego celu? Sonda skupiła się na innej asteroidzie bliskiej Ziemi, 1998 KY26, z planem odwiedzenia jej w 2031 roku.
Ale po drodze są przystanki.
Jednym z takich przystanków była Torifuna.
Torifuna wygląda jak dwie bryły. A może bałwan? Niektórzy mogą się sprzeczać, ale wygląda bardziej jak dwa sklejone ze sobą ziemniaki. Wydłużona para kamieni. Skontaktuj się z podwójnym systemem.
Aby uchwycić te widzialne obrazy, Hayabusa2 wykorzystała kamerę ONC-T (optyczna kamera nawigacyjna).
„Te obrazy ukazały nieregularny kształt…”
Otrzymaliśmy je. Dostaliśmy kamienie.
Instrumenty na podczerwień również działały.
Spektrometr NIRS3 (bliska podczerwień) spojrzał. Obserwowała go kamera TIR (termiczna podczerwień).
Lidar zmierzony.
Obserwował przez godzinę przed przelotem. Potem przestał. Zaraz po tym jak przeleciałeś obok Torifuny? Wyłączyłeś kamery? A może nie mogłeś już oglądać? Prawdopodobnie dlatego, że sonda nadal oddalała się, a przy prędkości pięciu kilometrów na sekundę nie zatrzymywała się, żeby zrobić sobie selfie.
Część danych jest już na Ziemi. Nie wszystkie. Tylko część z nich. Reszta przyjdzie później.
Po co to kontynuować? Aby ruszyć do przodu. Nadchodzący rok to rok 2031. To bardzo daleko jak na stary statek kosmiczny. Ale przestrzeń nie przejmuje się harmonogramami. Tylko o fizyce.






























