Dlaczego czuję się tak okropnie? Jeśli przeglądałeś TikTok w ciągu ostatnich pięciu lat, to pytanie prawdopodobnie pojawiło się wraz z filmami przedstawiającymi kobiety płaczące nad przypalonym tostem lub warczące na partnerów za zbyt głośny oddech. Odpowiedź, na którą wszyscy przychodzą, to faza lutealna.
To już nie jest tylko termin medyczny ukryty w podręcznikach. Stało się etykietą kulturową. Uniwersalna wymówka dla drażliwości, narzędzie brandingu dla influencerów i pole bitwy o politykę reprodukcyjną.
Nauka przeciwko zniekształceniom
Bądźmy szczerzy: faza lutealna jest rzeczywistością. Jest to około 14-dniowe okno pomiędzy owulacją a miesiączką. W tym czasie poziom progesteronu gwałtownie wzrasta, a poziom estrogenu spada. U niektórych kobiet ten wzrost hormonów powoduje PMS (zespół napięcia przedmiesiączkowego): wzdęcia, wahania nastroju, napady głodu i zmęczenie.
Doktor Karen Tan, ginekolog z Pensylwanii, zauważa, że ta biologiczna rzeczywistość zapewnia przejrzystość. „Wyjaśnienie, co się dzieje… pozwala ludziom zrozumieć dlaczego czują się w ten sposób” – mówi. Eliminuje to poczucie, że zły stan zdrowia jest tajemniczą wadą kobiecej psychiki. To tylko chemia.
Ale w mediach społecznościowych niuanse są często bezlitośnie niszczone. Tysiące postów z hasztagiem „#lutealphase” łączy prawdziwą ulgę z hiperbolicznymi memami. Jeden z wirusowych szkiców przedstawia kobietę wzdrygającą się przed nieszkodliwym poklepaniem po pośladkach i spryskaniem męża mydłem. Zakończenie żartu jest proste: „To wina mojej luteiny”.
Humor trafia w sedno, ponieważ rezonuje. Liczba wyszukiwań tego hasła wzrosła o 300% w ciągu pięciu lat. Pokrewne wyszukiwania, takie jak „ćwiczenia w fazie lutealnej” lub „pożywienie w fazie lutealnej” dominują w źródłach zdrowotnych, obiecując delikatną jogę i przekąski ze słodkich ziemniaków, które stłumią złość.
Wpływ Mahiego i pronacjonalizm
Tutaj ton się zmienia. Dla niektórych to coś więcej niż tylko radzenie sobie z objawami. To jest ideologia.
Emily Rae Detrix, współzałożycielka Make America Healthy Again (MAHA), użyła tej koncepcji jako broni. W popularnym podcaście „Culture Apothecary” z Alexem Clarkiem Detrix przedstawia fazę lutealną nie tylko jako wydarzenie biologiczne, ale także jako wyzwanie duchowe.
Jeśli kobieta nie zajdzie w ciążę po owulacji, jej ciało, zgodnie z logiką Detrixa, „stanie się zdenerwowane”. „To czas, w którym twoje ciało będzie inkubować potencjalne dziecko” – powiedziała Clarkowi. Nie masz dziecka? Jesteś po prostu wyczerpany. Nawiązuje to do archaicznych mitów o „wędrującej macicy”, aczkolwiek opakowanej w nowoczesny pakiet wpływów.
Clarke, która określa siebie jako „słodką konserwatystkę”, wykorzystuje tę rozmowę do promowania retoryki antyantykoncepcyjnej. Hormonalne środki antykoncepcyjne zatrzymują owulację. Dlatego usuwają fazę lutealną. To jest złe dla Clarke i innych jej podobnych. Chcą, aby kobiety odstawiły pigułki, aby mogły doświadczyć swoich „naturalnych” cykli.
Kayla Smoke, kolejna twórczyni treści w tej przestrzeni, twierdzi, że owulacja to „znak życia”. Sugeruje, że jeśli kobieta nie ma owulacji z powodu antykoncepcji, jej ciało krzyczy: „Nie czuję się bezpiecznie, mając dziecko”.
Jest to wygodna narracja dla pronacjonalistów. Patologizując stosowanie antykoncepcji, wpływowcy sugerują, że prawdziwe zdrowie równa się płodność. Clarke podpisała zdjęcie ze swoim narzeczonym, dając do zrozumienia, że „idealna” para doświadcza lutealnych wahań nastroju, ponieważ służą one prokreacji.
Luka w edukacji medycznej
Dlaczego więc faza lutealna jest teraz modna? Ponieważ zdrowie kobiet było przez dziesięciolecia zaniedbywane.
Mary Wellman, starsza wykładowczyni na Michigan State University, zauważa, że ciała kobiet są „niedostatecznie zbadane, niedofinansowane i pozbawione racjonalności”. Pacjenci nie otrzymują takich informacji od swoich lekarzy. Dostają to od nieznajomych z lepszym oświetleniem.
Ta luka sprawia, że kobiety są bezbronne. Weźmy na przykład Haley Martinez, 29-letnią trenerkę z New Jersey. Po porzuceniu kulturystyki wyczynowej ze względu na problemy zdrowotne cykle powróciły, ale towarzyszyły im intensywne, niewytłumaczalne emocje. Lekarze przez lata ignorowali jej obawy.
„Znalezienie wyjaśnienia było dla mnie ulgą” – powiedział Martinez. „Ale był też gniew, że w ogóle tego nie uczono”.
Kiedy kobiety w końcu mają słownictwo opisujące swoje cierpienie, chwytają je. Nawet jeśli wyjaśnienia są uproszczone.
Niebezpieczeństwo uogólnień
Nie wszyscy w branży wellness forsują program polityczny. Dla wielu jest to sposób na radzenie sobie.
Sharon Cancio, blogerka z Florydy, przez lata wierzyła, że ma depresję. „Dlaczego czuję się taki wyczerpany?” zapytała. Wiedza o fazie lutealnej nie naprawiła wszystkiego w magiczny sposób, ale sprawiła, że przestała obwiniać partnera lub swój charakter. „Teraz wiedząc, przez co przechodzi moje ciało… mogę się na to przygotować” – powiedziała.
Eksperci ostrzegają jednak, aby nie traktować fazy lutealnej jak astrologii.
Tan ostrzega, że influencerzy zamieniają „małe ziarenka prawdy” w absolutne recepty. Użytkownicy TikToka często żartują, że co miesiąc stają się „najbrzydszą kobietą świata”. Postrzegają każdą zmianę nastroju jako uniwersalne prawo, a nie indywidualne różnice.
„Jest wiele żargonu i ogólnych stwierdzeń, jakby to była astrologia” – mówi Tan. Nie jesteś Panną z cyklem hormonalnym. Jesteś osobą o zmiennym ciele.
Komercjalizacja upadku
Branża wellness szybko zarabia na tym biologicznym oknie. Batony PMS, olejki aromaterapeutyczne i specjalistyczne herbaty zalały rynek. Wellman zauważa, że zachęta jest jasna: skomercjalizować problem, a następnie sprzedać lekarstwo.
Tymczasem Internet zmienił mężczyzn w obiekty kpin. Wirusowe szkice przedstawiają mężów poruszających się po minach (przechodzących przez pole minowe): nie oddychaj na nią, nie pytaj o jej dzień, nie zostawiaj brudnych naczyń w zlewie.
To jest karykatura. Kobiety stają się złoczyńcami we własnych ciałach, a mężczyźni stają się cierpiącymi męczennikami.
„To kolejny sposób, w jaki można znęcać się nad kobietami” – stwierdziła Wellman. „Mówi się im, że można je «naprawić», jeśli kupią ten produkt, ale prawdziwym problemem jest to, że brakuje nam odpowiedniej edukacji i opieki zdrowotnej”.
Nawigacja w hałasie
Rosnąca dyskusja na temat fazy lutealnej to miecz o dwóch ostrzach. Z jednej strony zwraca uwagę na schorzenia takie jak PMSD (przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne), które dotyka 6% miesiączkujących kobiet i może objawiać się ciężkimi myślami samobójczymi. Wczesne wykrycie, często pod wpływem trendów w mediach społecznościowych, ratuje życie.
Z drugiej strony grozi redukcją złożonej biologii do memów i haseł politycznych.
Martinez, która teraz żartuje ze swoim partnerem, gdy czuje się wrażliwa, przedstawia przyziemną perspektywę. „Uważaj, żeby się nie poniżać” – radzi. „Nasze uczucia zawsze mają prawo do pewnego stopnia istnieć, czy to w fazie lutealnej, czy przez całe życie”.
Znajomość tego terminu daje skrót. Ale to nie daje ci prawa do rezygnacji ze swojej sprawczości (zdolności do działania), ani siebie, ani innych, aby zdewaluować swój ból, sprowadzając wszystko do „tej pory miesiąca”.





























