Chcesz się śmiać, aż zaczną cię boleć żebra? Chcesz zobaczyć, jak więzi rodzinne rozwiązują się w najbardziej ekscytujący i niezręczny sposób? Amazon Prime Video oferuje skarbnicę komedii, które nie tylko poprawią Twoje poczucie humoru. Oni to niszczą.
Większość list przesyłania strumieniowego jest wypełniona tymi samymi zmęczonymi rekomendacjami. Przepuściliśmy ich. Kopaliśmy głębiej. Znaleźliśmy filmy, które sprawią, że będziesz kwestionować własne wybory życiowe, tarzając się po podłodze ze śmiechu. Oto starannie wybrany wybór 15 najlepszych komedii dostępnych w Prime. Zacznijmy od tego, który nie bez powodu otwiera listę.
1. Ludzie, których nienawidzimy na weselach
W rolach głównych: Christina Applegate, Jennifer Coolidge, Joel McHale, Adam Devine i nieżyjący już Alan Ruck.
Fabuła:
Czwórka rodzeństwa w separacji ma spotkać się na ślubie rodziców. Nie rozmawiali od lat. Nienawidzą się nawzajem. Ślub odbywa się w małym miasteczku, gdzie wszyscy pamiętają swoje błędy z przeszłości. Zaczyna się chaos.
Dlaczego to działa:
To nie jest tylko „zabawne”. Jest to boleśnie rozpoznawalne. Scenariusz Steve’a Holmesa i zespół produkcyjny Willa Ferrella (tak, Ferrell był producentem) z pewnością wiedzą, jak zrównoważyć ból serca z brutalną szczerością. Chemia między Applegate i Coolidge jest elektryzująca. Grają starsze siostry, które są po prostu zmęczone życiem.
“Scenariusz nie pozwala im odpocząć. Zmusza ich do skonfrontowania się z traumą podczas wybierania dekoracji na stół.”
Atmosfera:
Wyobraźcie sobie Brothers from Another World zmieszane z Big Break, ale z większą ilością krzyku i mniejszą ilością alkoholu. To szalona jazda. Będziesz się śmiał z absurdalności obowiązków rodzinnych. Ty też będziesz trochę płakać. To zdrowa mieszanka.
Dlaczego warto obejrzeć właśnie teraz?
To jedna z najtrafniejszych ekranowych interpretacji rywalizacji rodzeństwa. Aktorzy drugoplanowi dodają warstw głębi. Nie patrzysz tylko na cztery walczące osoby. Obserwujesz dekadę skarg rozgrywających się w czasie rzeczywistym. Jest brudno. Jest głośno. To jest idealne.
Jeśli jeszcze nie widziałeś tego filmu, zrób sobie przysługę. Wstrzymaj tę listę. Idź i obejrzyj to. Wróć, kiedy skończysz.
2. Gra o eliminację
W rolach głównych: Jason Bateman, Rachel McAdams, Kyle Chandler, Jesse Plemons.
Fabuła:
Grupa przyjaciół spotyka się na cotygodniowym wieczorze gier. Brat właścicielki namawia ich, aby wzięli udział w prawdziwej wyprawie mającej na celu odkrycie tajemnicy. Okazuje się, że jest to prawdziwe porwanie. Ale nikt o tym nie wie. Wszyscy myślą, że to część gry.
Dlaczego to działa:
Silnik fabuły jest niezrozumiały. Każdy żart wynika z faktu, że bohaterowie traktują sytuację życia i śmierci jak grę planszową. Sceny akcji są zaskakująco intensywne. Dialogi są ostre. Film nie marnuje czasu.
Atmosfera:
Dynamiczny. Mądry. To rodzaj filmu, który można obejrzeć ze znajomymi i po obejrzeniu naprawdę o nim rozmawiać. Szanuje twoją inteligencję. Nie upraszcza humoru.
3. Gra o tron 2: Sequel, którego nie było (ale powinno być)
W rolach głównych: Oryginalna obsada powraca do transmisji na żywo
Katastrofa ślubna: rozpad Alicji i Paula w Wielkiej Brytanii
Bądźmy szczerzy. Nie zaprasza się swoich powściągliwych, zmartwionych amerykańskich krewnych na wielkie wydarzenie w Anglii, jeśli masz urojenia lub desperacko pragniesz dramatu. Alicja i Paweł należą do pierwszej kategorii. Razem z niestrudzoną optymistką matką zostają zaciągnięci na ślub Eloise. To ta sama przyrodnia siostra, która trzymała się z daleka. Ten, który zbudował życie za oceanem. Taki, który prawdopodobnie pamięta ich bardziej jako przestrogę niż rodzinę.
Pomysł, przynajmniej na papierze, jest słodki. To klasyczny spisek pojednania. Ważne wydarzenie. Wymuszona intymność. Mamy nadzieję, że krew jest gęstsza niż woda. Ale jeśli wiesz cokolwiek o początkach tego filmu, wiesz, że brutalność to głównie tanie wino i urazy.
Clarrie Scanlon reżyseruje ze skutecznością kogoś, kto dokładnie wie, ile chaosu może wywołać jedna rodzina w obcym kraju. Chemia pomiędzy Allison Janney, Benem Plattem i Kristen Bell jest siłą napędową całego filmu. Jenny, wieczna kotwica chaotycznej energii, odgrywa rolę matki z uśmiechem, który nigdy nie sięga jej oczu. Platt wnosi do tej roli kapryśne, paniczne poczucie milenialsów, które próbują utrzymać wszystko pod kontrolą, podczas gdy wszystko wokół niej płonie. Dzwonek? To lodowata, opanowana siostra, która prawdopodobnie ma arkusz kalkulacyjny w Excelu wyjaśniający, dlaczego wszyscy inni ponoszą porażkę.
Ocena na IMDb to solidne 5,7. Nie arcydzieło. Nie śmieci. Po prostu kompetentna, brudna komedia, która zna swoją publiczność. Publiczność, która chce z bezpiecznej odległości patrzeć, jak ludzie, których kochają, popełniają błędy. Oto odpowiedź z 2022 r. na pytanie: „Zobacz, jacy jesteśmy dysfunkcyjni, ale czy to nie zabawne?”
Dynamika przyrodniej siostry
Główny konflikt tak naprawdę nie dotyczy ślubu. Dotyczy rozłamu, który stworzyła Heloise. Ona nie tylko odeszła; wzniosła się. Przynajmniej tak to widzą Alice i Paul. Ich podróż nie polega na dorastaniu. Chodzi o uświadomienie sobie, że nigdy nie zostawili dzieciństwa za sobą.
Kiedy lądują w Anglii, następuje natychmiastowy szok kulturowy. Pogoda. Żywność. Nadmierna uprzejmość innych. To podkreśla ich własną niegrzeczność. Ich własny egoizm. Zaczynasz się zastanawiać, czy „wielka szansa” na zbliżenie się była rzeczywiście karą. Po co ktoś miałby chcieć zbliżyć się do ludzi, którzy ślub traktują jako plac zabaw dla swoich nierozwiązanych problemów?
Humor rodzi się z tarć. Postać Bena Platta za bardzo się stara. Postać Kristen Bell ocenia zbyt otwarcie. Postać Allison Janney nieustannie przeszkadza. To trójstronny wyścig niezręczności społecznej. A jednak. Szukasz dalej. Ponieważ łatwiej jest śmiać się z ich nieszczęścia niż zastanawiać się nad dynamiką własnej rodziny.
Dlaczego to działa (w większości)
Film nie stara się być głęboki. Wie, że to komedia wakacyjna. Czas jest ostry. Dialogi są szybkie. Unika pułapki nadmiernego sentymentalizmu. Kiedy bohaterowie w końcu znajdują wspólną płaszczyznę porozumienia, nie ma to wrażenia osiągnięcia zdobytego łzami. To jak osiągnięcie zdobyte dzięki wspólnemu zawstydzeniu.
„Czasami najlepszym sposobem, aby komuś przebaczyć, jest uświadomienie sobie, że jest on tak samo żałosny jak ty”.
Taki jest tutaj podtekst. Alicja i Paweł nie są bohaterami. Są lustrami. A odbicie w nich nie jest piękne. Ale to jest znajome. Dla fanów chaotycznej rodziny
[IMG:0]
[IMG:1]
Dworzec kolejowy w Londynie to zazwyczaj miejsce pożegnań. Jednak dla Jamesa i Hayley to dopiero początek chaotycznego świątecznego eksperymentu. Są w sobie szaleńczo zakochani, a przynajmniej tak im się wydaje. Postanawiają zrobić niespodziankę: przesiąść się do różnych pociągów, aby dowiedzieć się, dokąd jedzie ich partner. Na papierze plan wydaje się romantyczny. W praktyce jest to katastrofa, która może się wydarzyć. Żadne z nich tak naprawdę nie zna celu podróży swojego partnera. Na oślep wkraczają w okres świąteczny.
James udaje się do zimowej krainy czarów. Oczekuje śniegu, kolęd i tradycyjnego komfortu. Hayley jedzie do Gloucester. Szybko odkrywa, że w jej uroczej wiosce w ogóle nie świętuje się Bożego Narodzenia. Łamanie wzorców następuje natychmiast. To jest zabawne. To niezręczne. Takie są założenia komedii romantycznej Jima O’Hanlona z 2022 roku.
Kula śnieżna nieporozumień
Wszystko się zmienia, gdy Wielką Brytanię nawiedzają obfite opady śniegu. Nagle system kolejowy przestaje działać. James i Hayley wpadają w pułapkę. Nie mogą wrócić. Nie mogą iść dalej. Utknęli w jednym miejscu, zmuszeni do odkrycia, kim naprawdę jest ta druga osoba.
Nie chodzi tylko o przedostanie się z punktu A do punktu B. Chodzi o zdarcie warstw. Śnieg trzyma je blisko siebie. Zaczynają zbierać informacje o swoim życiu. Zdają sobie sprawę, że nie wiedzą o sobie tyle, ile myśleli. Ideał romantyczny zderza się z rzeczywistością. James widzi chaos. Hayley widzi zimną rzeczywistość miejsca, w którym nie świętuje się tego dnia. Izolacja zmusza ich do rozmowy. Naprawdę porozmawiaj.
Chemia między aktorami napędza fabułę.
Asa Butterfield i Corey Kirk wnoszą do filmu energię. Butterfield gra Jamesa, faceta próbującego zachować kontrolę, gdy wszystko się rozpada. Kirk gra Hayley, która porusza się po mieście, które ignoruje najważniejszy dzień w kalendarzu chrześcijańskim. Ich dynamika zmienia się z żartobliwego oszustwa w prawdziwą ciekawość. W filmie występuje także Daniel Mays, który uzupełnia obsadę w śnieżnej sytuacji.
Film ma solidne 6,4 na IMDb. Nie jest to arcydzieło, ale zegarek przyzwoity i przyjemny. Gatunek jest jasno określony: komedia i romans. Film nie stara się być głęboki. Chce tylko, żebyś śmiał się ze swoich błędów. Reżyser Jim O’Hanlon utrzymuje szybkie tempo. Nie pozwala, aby romans się przeciągał. W centrum uwagi pozostaje humor sytuacyjny związany z byciem w pułapce.
Streszczenie filmu
Główną atrakcją I Want You Back jest jego założenie. To klasyczny trop komedii romantycznej: kochankowie rozdzieleni przez okoliczności. Ale tutaj okoliczności są spowodowane przez siebie. Wybrali niespodziankę. Wybrali oszustwo. Teraz muszą żyć z konsekwencjami.
Śnieg to coś więcej niż tylko pogoda. To jest narzędzie narracyjne. Eliminuje możliwość ucieczki. Wymusza interakcję. Dla Jamesa „chaotyczne, ale ciepłe” Święta Bożego Narodzenia, które sobie wyobrażał, stają się sprawdzianem cierpliwości. Dla Hayley brak świętowania w Gloucester testuje jej zdolności adaptacyjne. Rozumieją, że znajomość imienia danej osoby nie jest tym samym, co znajomość jej serca.
Czy uważasz, że niespodzianka była warta ryzyka? Prawdopodobnie tak. The
Dlaczego nieznośny ciężar ogromnego talentu to list miłosny do Cage’a
Kariera Nica Cage’a zawsze była kolejką górską, ale Nieznośny ciężar ogromnego talentu (2022) ma zupełnie inny ton. To nie tylko komedia; to metakomentarz na temat sławy, ego i czystego absurdu bycia gwiazdą kina klasy B, która wciąż wierzy, że jest kolejnym Marlonem Brando.
Fabuła jest dość prosta. Poznajemy Nica Cage’a, fikcyjną wersję samego siebie, który tonie w długach i krytycznym zapomnieniu. Na swoje 35. urodziny zostaje zaproszony przez swojego jedynego superfana, bogatego miliardera z branży technologicznej imieniem Javi. To, co zaczyna się jako szybki sposób na zarobienie pieniędzy, przeradza się w sytuację zakładników z udziałem CIA, kartelu i wielu krzyków.
Film działa, bo Cage gra samego siebie z taką samoświadomością. Nie naśmiewa się z siebie; celebruje dziwność swojej filmografii. Od „Get Bonus” po „Con Air” każde odniesienie trafia w sedno. Chemia między nim a Pedro Pascalem (Xavim) jest elektryzująca. Pascal odgrywa rolę wachlarza z tak wielkim, szczerym oddaniem, że tragedia blaknącej kariery Cage’a wydaje się realna.
„Jeśli zamierzasz nakręcić film Nic Cage’a, musisz być gotowy pójść na całość”.
Sceny akcji są zaskakująco ciasne. Ostatni akt, wraz z eksplozjami domów i bardzo specyficznym użyciem śmigła, to czysty chaos. To zabawne, ale i wzruszające. Po raz pierwszy Nicolas Cage czuje się widziany. Nie jako mem, ale jako artysta, który nigdy nie przestał próbować.
Uważaj na epizod. Poszukaj ze względu na Pascala. Obejrzyj, bo czasami najgłębszy komentarz na temat kultury gwiazd pochodzi od mężczyzny w centrum burzy, trzymającego broń i kieliszek wina.
Ukryty klejnot, który wymknął się spod radaru
Zanim era memów całkowicie zawładnęła kinem, pojawiały się filmy takie jak Ostatni czarny człowiek w San Francisco. Jest cichy. Przemyślany. Przeszywający.
Jimmy Fails (Jonathan Majors) i jego najlepszy przyjaciel Montgomery (Jimmy Fails, grany przez prawdziwego Jimmy’ego Failsa) spędzają dni próbując uratować wiktoriański dom, który nie należy do nich. To opowieść o przynależności do miasta, które szybko się gentryfikuje. San Francisco to nie tylko tło; to jest postać, która aktywnie je wypycha.
Majors zapewnia surowe, nieoszlifowane wykonanie. Kiedy patrzy na swój dom, widać strach w jego oczach. Nie chodzi tylko o nieruchomości; chodzi o historię. O pamięci. O tym, kto ma prawo zostać.
Kinematografia jest bujna. Każdy kadr jest jak obraz. Sposób, w jaki światło pada na łuszczącą się farbę na wiktoriańskim domu, jest niemal bolesny. To piękne, ale i smutne.
Nie miał dużego budżetu marketingowego. Nie miał zwiastuna krzyczącego „kandydat do nagrody”. On po prostu istnieje. I pozostał w pamięci.
Jeśli masz dość wielkich hitów kinowych, to jest twoje antidotum. Usiądź z nim. Pozwól mu oddychać.
Kiedy niezależny dramat spotyka się z ambicjami science-fiction
„Wszystko wszędzie na raz” było nie tylko hitem; była to zmiana kulturowa. Ale zobaczmy
### Chaos we wspólnych przestrzeniach mieszkalnych w tureckiej komedii
Znasz to uczucie, kiedy Twoje mieszkanie zamienia się w szybkowar? W jednej chwili chciałeś spędzić spokojny poranek, a w następnej cała twoja okolica wdziera się na twoją imprezę, bo ktoś zapomniał zamknąć okno. Taka jest atmosfera w Jolt, tureckiej komedii z 2022 roku w reżyserii Onura Aldogana. To nie jest typowa komedia romantyczna, przy której będziesz się śmiać do łez. Jest brudno i głośno. Z oceną IMDb na poziomie 1,8 film zdecydowanie zajął swoje miejsce jako ciekawostka kultowa, a nie ulubieniec krytyków filmowych.
Założenie: idealna burza złego wyczucia czasu
Fabuła koncentruje się wokół trzech współlokatorów: Merta, Cemile’a i Faruka. Ich życia zderzają się w sposób, który bardziej przypomina scenariusz, a bardziej film katastroficzny nakręcony dla śmiechu.
Mert wychodzi na coś, co powinno być prostym, romantycznym wieczorem. Jest umówiony. Cel? Złóż ofertę. Chce zaproponować swojej dziewczynie rękę i serce. To jest ten moment, w którym ćwiczysz przed lustrem. Ale wtedy Jemil próbuje opuścić ten sam dom. Zbliża się do egzaminów wstępnych na uniwersytet. Wysoka stawka. Cicha koncentracja. Całkowite przeciwieństwo tego, co dzieje się później.
Cemil nawet nie wychodzi z domu, zanim przybywa Farooq.
Faruk nie wpadł tu tylko z wizytą. Jest pełen podniecenia. Jest tak zdenerwowany i spięty, że fizycznie blokuje wyjście Dżemili. Mieszkanie zamienia się w wąskie gardło. Pułapka. A teraz drzwi pozostają zamknięte.
Dlaczego to ma znaczenie? (Albo dlaczego ludzie to oglądają?)
Można się zastanawiać, dlaczego ktokolwiek miałby w ogóle oglądać film z tak niską oceną. Odpowiedź leży w czystym absurdzie narastającego chaosu. Nie chodzi tu o głębię postaci czy techniki filmowe. To komedia pomyłek. Chodzi o obserwowanie, jak jeden pokój wypełnia się ludźmi do tego stopnia, że ściany sprawiają wrażenie, jakby się zamykały.
W miarę upływu nocy sytuacja wymyka się spod kontroli. Centrum atrakcji staje się mieszkanie, pierwotnie przeznaczone dla trzech facetów. Pojawiają się sąsiedzi. Lokalni kupcy zatrzymują się. Granica między życiem prywatnym a spektaklem publicznym całkowicie się zaciera. Patrzysz, jak intymna przestrzeń domu oddaje zbiorową ciekawość całej okolicy.
To studium niezręczności społecznej. Jak się oświadczyć, gdy twój najlepszy przyjaciel blokuje drzwi? Jak uczyć się do najważniejszego egzaminu w życiu, gdy współlokator krztusi się na korytarzu? A jak zachować godność, gdy z okien patrzy cała dzielnica?
Obsada i reżyseria
Murat Akkoyunlu, Efe Alkan i Seda Demir ponoszą ciężar tej farsowej produkcji. W ich grach mniej chodzi o niuanse, a bardziej o reakcje. Są „białymi postaciami” w oszalałym świecie. Reżyser Onur Aldogan zdaje się rozumieć, że humor bierze się z ograniczonej przestrzeni. Kamera pozostaje blisko. Akcja nie wychodzi z mieszkania.
Czyni to Jolt wyjątkowym przedstawicielem tureckiego gatunku komedii zespołowej. Nie ma tu niechlujnych pościgów samochodowych i dowcipnych dialogów. Oto powolna, bolesna świadomość, że nie ma wyjścia.
Mieszkanie zamienia się w szybkowar. Jedną minutę temu próbowałeś spędzić spokojny poranek, a następną
Kate Bexinsal gra więcej niż tylko postać. Gra zdalnie sterowaną bronią. brutalne w swej prostocie założenia filmu „Pain & Gain” (2021). Kobieta ma poważne problemy z kontrolą gniewu. Chce popełnić morderstwo. Aby nie działać pod wpływem tych impulsów, nosi kamizelkę wyposażoną w elektrody. Technologia ją uspokaja. Pozwala żyć „normalnie”. To mechaniczna smycz dla jej własnej psychiki.
Potem fabuła przybiera obrót. Umiera mężczyzna, którego kocha. Pierwsza miłość. Stracony. Kamizelka mniej przypomina wyrób medyczny, a bardziej obelgę. Ona to rozrywa. Tama pęka. Każdy stłumiony impuls powraca do jej organizmu. Teraz bez przerwy poluje na zabójców. To bałagan. To jest okrutne. To powinno być zabawą.
Technologia, która nie zadziałała
Film próbuje mieszać gatunki, aż do ich upadku. Masz działanie. Masz przestępstwo. Są fragmenty komedii, które nie do końca wypadają, bo ton ciągle się zmienia. Główna koncepcja – kamizelka z biofeedbackiem do kontroli wściekłości – jest fascynująca w teorii. Na ekranie wydaje się, że jest to przygotowanie do kontynuacji, która jednak nie nastąpi.
Reżyserka Tania Wexler ma talent do stylizowanych wizualizacji. Tutaj opiera się na estetycznym tech-noir, ale ugrzęznął w braku skupienia scenariusza. Kamizelka to MacGuffin, którego wszyscy ignorują po pierwszym akcie. Kiedy Bexinsal to zdejmuje, film zapomina, jaka była stawka. Teraz to tylko zemsta.
Odlew dźwigający ciężar
Bexinsel jest kotwicą. Grała już tego gościa. Zimna, opanowana kobieta skrywająca chaotyczny rdzeń. To jest jej sterówka. Zapewnia znużenie wydajnością człowieka, który robi to od dwudziestu lat. Jai Courtney gra ukochanego, który umiera wcześnie. Jego rola jest minimalna. Istnieje, aby wywołać fabułę. W filmie występuje także Stanley Tucci. Gra guru technologii, który zbudował kamizelkę. Tucci jest zawsze urocza. Tutaj jest po prostu gościem, który zbudował klatkę.
Chemia między Bexinsalem i Courtney Sweet. Tragedia jego śmierci wydaje się zasłużona w tak krótkim czasie, jaki im pozostał. Ale reszta obsady? Są wypełniaczem. Wspieranie graczy, którzy wykrzykują kwestie i zostają postrzeleni. To typowa konstrukcja filmu akcji. Niska stawka, duża liczba ofiar.
Dlaczego on flądry
Na IMDb film ma ocenę 5,6. To wynik pośredni. To nie jest straszne. To po prostu nie do zapomnienia. Sekwencje działań są kompetentne, ale ogólne. Pościgi samochodowe. Strzelaniny. Walki na pięści. Odbywają się one w białych pokojach i ciemnych zaułkach. Brak tekstury. Próby komedii są wymuszone. Postacie żartują na temat kamizelki. Ludzie się śmieją. To jest niezręczne.
Prawdziwym problemem jest tempo. W pierwszym akcie zbyt dużo czasu poświęca się wyjaśnianiu kamizelki. Drugi akt spędza zbyt dużo czasu na żałobie po chłopaku. Akt trzeci to po prostu wyścig w poszukiwaniu zabójców. Do tego czasu sprawdzasz zegarek. Film marnuje jego najciekawszy pomysł. Kobieta ucząca się żyć z własną ciemnością. Zamiast tego po prostu wpada w szał. To jest prostsze. To jest mniej interesujące.
Werdykt
Jeśli lubisz Bexinsel, obejrzyj to dla niej
Film zaczyna się od założenia, które wydaje się niemal niesamowicie znajome. Calvin, grany przez Dwayne’a Johnsona, przedstawiany jest jako idealny kandydat na sukces. To ten sam facet, o którym wszyscy wierzyli, że osiągnie wielkie wyżyny. Jednak dwadzieścia lat później był pogrążony w arkuszach kalkulacyjnych Excel. Jest księgowym. I jakie nudne. Fabuła przygotowuje go na „czarną owcę” w świecie, który wkrótce oszaleje.
Potem przychodzi zaproszenie. Zbliża się bal szkolny. Ego Calvina, a może po prostu jego samotność, skłania go do nawiązania kontaktu ze starymi kochankami. Nie szuka głębokich powiązań. Szuka potwierdzenia własnej ważności. W tym momencie dzwoni telefon. To jest Bob.
Zły numer, który wyzwala wszystko
Bob nie chce tylko rozmawiać. On potrzebuje pomocy. Prosi Calvina, aby udawał, że jest nim. Mianowicie spotkać dziewczynę Boba na pierwszej randce. Problem w tym, że Bob utknął teraz w zupełnie innym miejscu. Znalazł się uwięziony w obcym statku kosmicznym.
Kalwin zgadza się. Oczywiście, że się zgadza. Desperacko potrzebuje zwycięstwa. W rezultacie siedzi po drugiej stronie stołu od kobiety i gra rolę, do której nie brał udziału w przesłuchaniach. Uważa, że to zwykłe kłamstwo. Nieszkodliwy manewr społeczny.
On się myli.
W chwili, gdy się zgadza, okłamuje nie tylko dziewczynę na randce. Pogrąża się w koszmarze science-fiction. „Pomoc”, której potrzebuje Bob, nie jest wsparciem społecznym. To zadanie taktyczne. A Calvin jest jedynym, który pasuje do tego profilu.
Obcy zwrot akcji w komedii romantycznej
Poznaj Dave’a to hybryda gatunkowa, która nie powinna była zadziałać. To komedia akcji z wątkiem kryminalnym, wyreżyserowana przez Rossona Marshalla Thurbera. Wynik IMDb to skromne 6,3, co sugeruje, że nie jest to arcydzieło. Ale film ma swój specyficzny urok. Opowiada o tożsamości, zabawie i absurdzie prób kontrolowania swojego życia.
Obsada ponosi ciężar pracy. Wraz z Dwayne’em Johnsonem i Kevinem Hartem, Danielle Nicolet znajduje się w centrum uwagi jako dziewczyna, której Calvin nigdy się nie spodziewał. Chemia pomiędzy Johnsonem i Hartem jest motorem filmu. Jednym z nich jest dyskretna fasada w garniturze. Druga to chaotyczna prawda za kulisami.
Dlaczego założenie jest ważne
Film wykorzystuje obcy statek kosmiczny nie tylko jako scenerię, ale także jako metaforę. Bob jest uwięziony. Nie może odejść. Potrzebuje Calvina, aby utrzymać iluzję normalności na Ziemi, podczas gdy on rozwiąże kosmiczny kryzys. To podwójne życie.
Łuk rozwojowy Calvina to przebudzenie. Księgowy, który przestrzega wszystkich zasad, odkrywa, że złamanie ich to jedyny sposób na przetrwanie. Element „przestępczości” pochodzi od stawki. To nie jest tylko zła randka. To kwestia przetrwania planety w przebraniu komedii romantycznej.
Kontrola chemii
Johnson gra Calvina jako człowieka, który wierzy, że ma plan. Każdy ruch jest wyliczony. Każde słowo jest przećwiczone. Bob Harta jest całkowitym przeciwieństwem. Improwizuje. On panikuje. Napięcie powstaje w wyniku zderzenia tych dwóch energii.
Kiedy Calvin poznaje prawdę, komediowy ton się zmienia. Nie chodzi już o zdobycie dziewczyny. Chodzi o to, żeby przeżyć. Sceny na statku kosmicznym ostro kontrastują z kolacjami na przedmieściach. Jedna sytuacja jest zaawansowana technologicznie i niebezpieczna.
Fabuła brzmi jak szalony sen zasugerowany podczas lunchu dyrektora studia. Humanoidalny statek kosmiczny ląduje na wyspie Liborti. Wewnątrz trzech malutkich, niezwykle inteligentnych i niezwykle wrażliwych kosmitów poluje na pewną kosmiczną skałę. Ich cel? Wydobądź sól z oceanu. Wynik? Całkowite zniszczenie planety. Stawka jest wysoka, absurdalna i taka jest fabuła Meet Dave (2008).
Tak, zgadza się. Podczas gdy zastanawialiśmy się, dlaczego trzeci film Szybcy i wściekli potrzebował latającego samochodu, ten film potoczył się spokojnie pod kierunkiem Briana Robbinsa. Obsada wygląda jak gwiazda komedii z połowy XXI wieku. Eddie Murphy gra kapitana statku (który, nawiasem mówiąc, wygląda jak gigantyczny metalowy człowiek). Jego zastępcą jest Elizabeth Banks. Gabrielle Union dołącza do załogi. Zasadniczo przedstawiają wewnętrzne działanie statku w kształcie człowieka, którego zadaniem jest uratowanie świata poprzez kradzież soli morskiej.
IMDb przyznało mu ocenę 5,1. Jest to solidna ocena „on istnieje”. To rodzinna przygoda z dużą dawką komedii, choć logika nie zawsze wytrzymuje próbę. Dlaczego sól? Dlaczego po prostu nie napić się wody? Filmowi nie zależy wystarczająco na wyjaśnieniu fizyki poza stwierdzeniem, że „to zniszczy świat”.
To dziwny punkt zwrotny w historii kina. Odchodzimy od motywów inwazji obcych z lat 90. w erę, w której science fiction spotyka się z błotnistą komedią. Strona wizualna była przyzwoita jak na rok 2008, ale scenariusz sprawiał wrażenie, jakby został napisany przez komisję.
Aktorzy i koncepcja
Eddie Murphy jest przyzwyczajony do kręcenia filmów wyłącznie dzięki swojemu urokowi. Tutaj jest dosłownie filmem. Koncepcja „body horroru” w połączeniu z „komedią kumpla” jest ryzykowna. Kiedy twój tułów przypomina statek kosmiczny, czy martwisz się dziurami fabularnymi w lewym płucu? Film stara się balansować pomiędzy spektaklem gigantycznego statku przepływającego przez Nowy Jork a prozaicznymi problemami przebywającej w nim załogi.
Elizabeth Banks wnosi ostrą, ugruntowaną energię do roli, która mogła być jednowymiarowa. Gabrielle Union dodaje ciepła. Film jednak stara się odnaleźć swój ton. Czy to satyra na konsumpcjonizm? Przygoda dla dzieci? Komentarz do ekologii? Waha się.
Kluczowa jest data premiery w 2008 roku. Nad publicznością wisiał załamanie gospodarcze. Widzowie nie byli w nastroju na skomplikowane science fiction. Chcieli łatwego śmiechu. Meet the Dev zasugerował to, ale śmiech się zestarzał. Humor opiera się w dużej mierze na fizycznych gagach i charakterystycznym przekazie Murphy’ego.
Dlaczego to ma znaczenie (lub nie)
Większość ludzi nie pamięta Meet the Dev. To przypis w filmografii Eddiego Murphy’ego, wciśnięty pomiędzy jego komediowe szczyty i role lektora. Ale jest interesujący jako artefakt swoich czasów. Reprezentuje krótki okres, w którym studia próbowały łączyć zaawansowaną fantastykę science fiction z szeroką komedią familijną, nie angażując się całkowicie w którykolwiek z nich.
Pomysł, że kosmici potrzebują soli oceanicznej, jest absurdalny. Jest też dziwnie specyficzny. Skąd autorzy to wzięli? Film nie zagłębia się w fabułę. Potrzebuje tylko MacGuffina, aby usprawiedliwić podróż statku.
Jeżeli szukasz konkretnego
Dlaczego historia dorastania Lady Bird wciąż robi wrażenie bardziej niż większość filmów
Beca nie szukała grupy. Musiała po prostu przejść przez studia, nie skupiając na sobie zbytniej uwagi. Ale zostaje wciągnięta do The Bellas, żeńskiego chóru acapella działającego w jej szkole. Brzmi to jak scenariusz standardowego filmu dla nastolatków, ale wykonanie zmusza go do zderzenia z całkowicie męskim składem. W tym sporze nie chodzi tylko o to, kto lepiej śpiewa nuty. To jest walka o przetrwanie. W trakcie tego procesu między dziewczynami tworzą się nieoczekiwane więzi.
To jest komedia. To jest musical. To jest romantyczna historia. IMDb ocenia go na solidne 7,1. Film miał premierę w 2012 roku i został wyreżyserowany przez Jasona Moore’a. W rolach głównych występują Anna Kendrick, Brittany Sloane i Rebel Wilson. Oni nie tylko śpiewają; walczą o znaczenie w hierarchii, która zwykle je ignoruje.
9. Biedronka
Surowa rzeczywistość szkoły średniej w Sacramento
W przeciwieństwie do dopracowanej, przesiąkniętej słońcem estetyki wielu musicali, Lady Bird Grety Gerwig sprawia wrażenie żywej. Ona jest w rozsypce. Niezręczny. Głęboko specyficzny dla miejsca akcji.
Główna bohaterka, Christina „Lady Bird” McPherson, jest absolwentką katolickiego liceum w Sacramento w Kalifornii. Aby zdystansować się od codziennej rzeczywistości, zmienia imię i nazwisko. Jej matka, Marion, ma ostry język i jest stale przepracowana. Jej ojciec, Larry, jest bezrobotny i próbuje znaleźć swoje miejsce w życiu. Stres finansowy jest stale odczuwalny. Liczy się każdy grosz. To nie jest świat fantasy, w którym wygrywa tylko talent. To świat, w którym zasoby mają znaczenie.
Relacja matka-córka z fragmentami
Sercem filmu nie jest numer muzyczny. Między Lady Bird i Marion panuje napięcie. Ich kłótnie są brutalne. Mówią rzeczy, których nie da się cofnąć. Są w sobie szaleńczo zakochani, ale miłość ta przeplata się z rozczarowaniem i niepokojem klasowym.
„Chcę tylko, żebyś mnie zobaczył”.
Ta linia oddaje istotę ich konfliktu. Lady Bird czuje się niewidzialna. Marion czuje się niedoceniana. Ich dialogi brzmią realistycznie. Nie ma tu łatwych rozwiązań. Film nie chce pakować ich związku w zgrabną wstążkę. Zamiast tego pokazuje stopniowy, bolesny proces zrozumienia.
Klasa, tożsamość i chęć ucieczki
Główną wadą Lady Bird jest pogarda dla domu. Nazywa Sacramento „jedynym miejscem, jakie kiedykolwiek znałam” i chce uciec na wschodnie wybrzeże. Ocenia swoich kolegów z klasy za brak ambicji. Umawia się z popularnym chłopakiem Dani, częściowo ze względu na bunt.
Film krytykuje tę elitarność. Pokazuje, jak przywileje, nawet zamaskowane jako samozaparcie, wpływają na osąd. Podróż Lady Bird polega na uświadomieniu sobie, że jej tożsamość nie jest oddzielona od społeczności. Ona jest w to wpleciona.
Siła niejednoznacznych zakończeń
Film nie kończy się uroczystym przemówieniem na zakończenie roku szkolnego ani romantycznym spotkaniem. Kończy się przejażdżką samochodem. Lady Bird i Marion podróżują przez Sacramento. Oni rozmawiają. Nie oferują pełnych przeprosin. Nie naprawiają wszystkiego. Ale jest chwila łaski. Wzajemne uznawanie człowieczeństwa.
Ta dwuznaczność jest rzadkością w kinie głównego nurtu. Widzowie chcą zamknięcia. Gerwig daje im coś cenniejszego: prawdę. Życie nie mieści się w schludnych pudełkach. Relacje
Lady Bird (2017) z Saoirse Ronan w roli głównej to nie tylko dramat dla nastolatków, ale głęboka eksploracja konfliktu pokoleniowego i odkrywanie siebie. Christina, czyli Lady Bird, jak nazywają ją przyjaciele, jest buntowniczką, energiczną i prawdziwą wrzodem na tyłku. Ale tu nie chodzi o tę etykietę. Stara się nie być taka jak jej matka. To nie działa. Jej młodość upływa w cieniu przeszłości matki.
Dynamika relacji jest tu zbudowana na bardzo delikatnej równowadze. Matka Christiny jest pielęgniarką. Gdy mąż stracił pracę, ciężar utrzymania rodziny spadł na jej barki. Kryzys gospodarczy już zatruwa atmosferę w domu. Do tego dochodzi stres związany z maturą. Wybór uczelni, niepokój o przyszłość i klasyczny kryzys nastolatka sprawiają, że napięcie w relacji matki i córki osiąga punkt krytyczny. Ten film Grety Gerwig, która zasiadała w fotelu reżysera, to nie tylko komedia czy dramat. Czasami jedno i drugie na raz. Nie bez powodu ma ocenę 7,4 na IMDb. Jest realistą. Okrutny. Ale za tą stanowczością kryje się głęboka czułość.
Saoirse Ronan jest w tej roli dosłownie hipnotyzująca. Niegrzeczne, pochopne, a czasem okrutne maniery Christiny są w rzeczywistości odzwierciedleniem jej lęków. Ona boi się swojej matki. Boi się biedy. Boję się niezrozumienia. Laurent Metcolf wcielając się w rolę matki, oddaje zarówno zmęczenie, jak i miłość kobiety, w której odbijają się echa własnej przeszłości. Tracy Letts gra ojca… Jest raczej uosobieniem ciszy i egzystencjalnej pustki.
Dlaczego „Lady Bird” przemawia do współczesnych widzów
Dlaczego ten film jest wciąż przedmiotem dyskusji? Bo Lady Bird nie idealizuje problemów młodości. Pokazuje je jako kruche, a czasem upokarzające. Wybierając uniwersytet, Christina wybiera nie tylko szkołę. Wybiera swoją tożsamość. I ten wybór kształtuje jej więź z matką. Scenariusz Grety Gerwig wyróżnia się naturalnym dialogiem. Nagła mowa. Niewypowiedziane frazy. Poczucie niezrozumienia.
“Ona myśli, że zwariowałem, ale ja nie jestem szalony. Jestem po prostu sobą.”
Film ten nie zadaje widzowi pytania: „Jak sobie poradzić?” Zadaje pytanie: „Jak doświadczyć bólu?” A odpowiedź jest w ramionach matki, wśród łez. Pragnienie Christiny, by nie upodobnić się do swojej matki, jest nie tyle naśladowaniem jej mocnych stron, ile niechęcią do dzielenia się jej cierpieniem. Ale ból jest nadal dzielony.
Malcolm jest wnikliwy. Naprawdę wnikliwe. To typ agenta FBI, który bierze sprawę, która wydaje się być węzłem, i po prostu… rozwiązuje ją. Bez potu. Ta reputacja uczyniła go sławnym w swoim kręgu, a może i poza nim. Ale wtedy pojawia się nowe zadanie. I nie będzie to szybkie.
Cel? Napad na bank właśnie wyszedł z więzienia. Na tyle świeży absolwent, że prawdopodobnie wciąż otrząsa się z więziennych nawyków. Zadaniem Malcolma jest odłożyć to na bok. Proste, prawda? Bynajmniej. Terminy się rozciągają. Sytuacja się przeciąga. To, co powinno być czystym aresztowaniem, zamienia się w coś znacznie brudniejszego.
Dlaczego podejście Malcolma nie jest czyste
To nie jest zwykły film akcji. To mieszanka gatunków, które nie powinny ze sobą współpracować, ale tak się dzieje, głównie dzięki obsadzie. Tutaj Martin Lawrence dźwiga ciężar całego filmu. Nie tylko odgrywa rolę agenta; gra faceta, który myśli, że jest lepszy, niż jest w rzeczywistości. Chemia między nim a Nią Long to jedyne prawdziwe zabezpieczenie scenariusza. Jest mądra, zabawna i nie musi znosić ego Malcolma tak bardzo, jak robią to złoczyńcy.
Potem jest Paul Giamatti. Zawsze dobrze radzi sobie z odgrywaniem lekko szalonej lub głęboko cynicznej postaci. Tutaj dodaje warstwę żwiru do elementu kryminalnego. Film stara się zrównoważyć absurd długiego pościgu z realną stawką. Jest zdumiewający. Często. Ale on nadal idzie do przodu.
Ocena IMDb nie kłamie
5.2 na IMDb to wyraźny sygnał. To nie jest klasyk. Dla większości nie jest to nawet „winna przyjemność”. To solidna, przeciętna komedia akcji z początku XXI wieku. Reżyseria: Raja Gosnell, świeżo po ogromnym sukcesie aktorskiej adaptacji The Scooby-Doo Show. Ten wpływ jest tutaj zauważalny. Humor jest szeroki. Akcja graniczy z niechlujstwem. Film powstał z myślą o tych, którzy chcą wyłączyć mózg na dziewięćdziesiąt minut.
Tagi gatunkowe mają tutaj znaczenie. Działanie. Komedia. Przestępczość. To nie tylko etykiety. To są obietnice. Film akcji nadaje tempo. Komedia zapewnia uwolnienie. Przestępczość daje powód do zmartwień, czy złoczyńca zostanie złapany, czy nie. Niekompetencja Malcolma lub szczęście (zwykle to drugie) popychają akcję do przodu.
Gdzie film się zapada
Premia jest prosta. Złodziej wychodzi na wolność. Agent otrzymuje zadanie. Wszystko idzie źle. Gdzie się potyka, to wykonanie środkowej trzeciej części. „Nieszybka” część zatrzymania oznacza, że spędzamy dużo czasu w drodze. Wzdłuż autostrady. W magazynach. W miejscach podejrzanie przypominających scenerię z każdego innego filmu tej dekady.
„Powszechna sława” Malcolma w świecie filmu nie przekłada się dobrze na widzów. Nie czuje się legendą. Czuje się jak facet z odznaką i dużą ilością wolnego czasu. Napięcie szybko opada, bo wiemy, że wszystko będzie dobrze. Zwykle prawie umierający.
Kto był w to zamieszany?
Przyjrzyjmy się jeszcze raz głównym bohaterom.
* Martin Lawrence : On jest silnikiem. Bez jego szczególnego rodzaju maniakalnej energii
Noah właśnie został ojcem. Ale bycie tatą? To zupełnie inna historia, której jeszcze nie opanował.
Fabuła nabiera tempa, gdy jego dziewczyna Marie wyjeżdża z miasta na weekend. Tylko krótka wycieczka. Nic specjalnego. Ale to pozostawia Noaha samego z dzieckiem. Po raz pierwszy. Musi udowodnić, że potrafi sobie z tym poradzić. I próbuje. Och, jak on się stara.
Pomysł wydaje się dość prosty. Facet zostaje sam z dzieckiem pod nieobecność partnera. Klasyczny złoty standard komedii, prawda? Zło. A przynajmniej takie wrażenie można odnieść po filmie Hep Yek (znanym również jako Noah w domu ).
Chaotyczny początek rodzicielstwa
Film to turecka komedia, która ma premierę w 2021 roku. Reżyseria: Martin Schreier, z Emilio Sahraya w roli głównej. Być może kojarzycie go z „Tatorta” lub innych niemieckich seriali telewizyjnych, ale tutaj próbuje poruszać się po chaotycznym świecie samotnego rodzicielstwa.
Nie jest sam w obsadzie. Na ekranie pojawiają się także Helgi Schmid i Carol Schuler, dodając całości chaosu. Jednak uwaga pozostaje skupiona na walce Noaha. Nie jest naturalnym ojcem. Próbuje udowodnić, że potrafi. To jest siła napędowa.
Problem? Film nie do końca wie, czym chce być. Chce być wzruszającym spojrzeniem na nowe ojcostwo. Chce też być farsą z elementami komedii fizycznej. Zazwyczaj te dwa cele nie idą dobrze w parze.
Ocena IMDb: 5,5 i rośnie
Ocena IMDb to skromne 5,5. To jest w porządku. Nie jest źle. To nie jest wspaniałe. To kinowy odpowiednik szklanki wody o temperaturze pokojowej.
Jak na komedię, wynik ten sugeruje, że chociaż założenia mają potencjał, wykonanie zawodzi. Widzowie i krytycy uznali humor za nierówny. Niektóre rzeczy działają. Większość tego nie robi.
Dlaczego to jest ważne? Bo po filmie skupiającym się na uniwersalnym doświadczeniu rodzicielstwa można było spodziewać się większego oddźwięku. Zamiast tego otrzymujesz serię dowcipów, które bardziej przypominają wypełniacze czasu niż podstawowe żarty.
Kim jest Martin Schreier?
Reżyser Martin Schreier od wielu lat pracuje w telewizji i filmie. Ale Hep Yek nie był jego przełomem. To kolejny wpis w filmografii, która często skłania się ku produkcjom na mniejszą skalę.
Wnosi do filmu pewien styl wizualny. To jest czyste. To jest funkcjonalne. Brakuje mu jednak tej chaotycznej energii, jaką powinien mieć film o dziecku pozostawionym pod nierozumiejącym tatą. Kierunek jest stały, choć nieskomplikowany. Trzyma historię w napięciu, ale rzadko zaskakuje.
Wykonywane przez Emilio Sahrai
Emilio Sahraya odgrywa tę rolę ze szczerością. Widać wysiłek. Noe nie jest leniwy. Jest po prostu przygnębiony. Sahraya dobrze oddaje tę desperację.
Ale czy uda mu się utrzymać film w całości? Nie całkiem. Scenariusz daje mu mnóstwo scen, w których może zareagować na chaos, ale sam chaos nie zawsze jest ekscytujący. Kiedy dziecko płacze lub w mieszkaniu panuje bałagan, łatwo to obserwować. Coraz trudniej jest być zabawnym.
Zapewniają Helgi Schmid i Carol Schuler
Bądźmy szczerzy: turecka komedia Bad Boys (lub Kabayadas) ma założenie, które brzmi, jakby zostało wymyślone we śnie. Syn słynnego gangstera Cevata zakochuje się do szaleństwa w supermodelce. Jego decyzja? Porwij ją. Ale ponieważ życie kocha dobry żart, poplecznicy, którym powierzono zadanie dostarczenia go w pudełku, tracą po drodze „ładunek”. Nagle Cevat rozpoczyna najbardziej intensywne 48 godzin swojego życia, gdy w panice próbuje odnaleźć zaginioną kobietę. Całość jest chaotyczna i zagmatwana, a ocena na IMDb wynosząca 4,3 sugeruje, że chyba warto obniżyć oczekiwania przed premierą filmu. Wyreżyserowany przez Ali Yorgancıoğlu, z Göhanem Ykılkanem, Ulusem Torunem i Fıratem Tanışem w rolach głównych, to dokładnie ten rodzaj filmu, który oglądasz, gdy nie przejmujesz się logiką i chcesz po prostu patrzeć, jak ludzie biegają po ekranie.
A teraz – „Wyspa Gujawa”. Jeśli myślałeś, że Bad Boys zostało wymuszone, ten film przypomina nawiedzający sen, z którego nie możesz się obudzić. Wydany w 2016 roku muzyczny romans opowiada historię Sonny’ego, granego przez Daniela Kaluuyę, mężczyzny, który rzuca pracę na tropikalnej wyspie, aby poślubić ukochaną osobę. Ale jest pewien haczyk: powinna tam być, ale się spóźnia. Więc urządza imprezę. Przez imprezę mam na myśli pełne muzyczne widowisko z udziałem Rihanny.
To jest dziwne. Jest jasno. Film ma styl na każdą okazję. Ale czy jest to spójna narracja? Jest to kwestia kontrowersyjna. Film bardziej przypomina serię połączonych ze sobą teledysków niż tradycyjną fabułę. Kaluuya gra „poważną” postać, a Rihanna kradnie ekran swoim zespołem. Pod względem wizualnym film z pewnością jest oszałamiający. Kostiumy przyciągają wzrok. Numery taneczne są energetyczne. Ale jeśli szukasz głębokich wątków postaci lub ciasnego scenariusza, możesz zacząć sprawdzać zegarek. Jednak fanom estetycznych teledysków Rihanny i gwiazdorskiej mocy film zapewnia dokładnie to, co obiecuje: niezapomnianą podróż.
Wszystko zaczyna się od dobrego pomysłu. Zwykle tak się dzieje. Miejscowy muzyk postanawia urządzić imprezę tak huczną i radosną, że zmyje z niej szarość dnia codziennego. Tylko na jeden dzień. Cel jest prosty: sprawić, by wszyscy zapomnieli o swoich problemach. Zapomnij o ciężarze na ramionach. Zapomnij, że grunt pod stopami wydaje się zbyt niepewny. W tym filmie z 2019 r. stawka jest wyższa niż tylko weekend picia. Artysta gra nie tylko dla śmiechu. Walczy o duszę wspólnoty. Chce dać represjonowanemu społeczeństwu smak wolności. Dosłownie. Kawałek wolności.
Wtedy wszechświat kontratakuje.
Nie ma znaczenia, czy myślisz, że jesteś gotowy. Wszechświat zawsze ma kilka asów w rękawie. Nieszczęście. Katastrofy. Zwroty akcji, które uderzają mocniej niż nuta basowa o 2 w nocy. To nie tylko komedia. To dramat opakowany w muzyczny numer i przewiązany kokardą chaotycznej energii.
Łączenie gatunków: więcej niż tylko śmiech
Jeśli szukasz czystej komedii fizycznej, możesz być zawiedziony. Jeśli spodziewacie się poważnego, wyciskającego łzy dramatu, to się znudzicie. Ten film żyje w bałaganie pośrodku. To komedia muzyczna, która nie traktuje siebie zbyt poważnie, ale traktuje swoich bohaterów z szacunkiem. Ton się zmienia. Minutę temu śmiałeś się z nieporozumienia. Następną rzeczą, którą wiesz, jest to, że bohaterowi kończy się czas.
Ocena IMDb to solidne 6,6. To nie jest arcydzieło. To nie jest śmieci. To ten słodki moment w stylu: „Świetnie się bawiłem, oglądając to i obejrzę to jeszcze raz”. To kinowy odpowiednik dobrej nocy w mieście – bałagan, głośno i zapadający w pamięć.
Moc twórcza: Hiro Murai na czele
Nie zatrudnia się byle kogo do tego rodzaju tonalnego chodzenia po linie. Potrzebujesz reżysera, który rozumie rytm. Nie tylko rytm muzyczny. Rytm narracji. Hiro Murai objął stanowisko reżysera tego projektu. Jeśli znacie jego twórczość, wiecie: nie robi tego sprawnie. Sprawia, że jesteś instynktowny (głęboko zmysłowy). Robi to rytmicznie. Montuje sceny niczym DJ skraplający płyty.
W całym filmie widać fachowość Murai w tworzeniu teledysków i stylowych, surowych programów telewizyjnych. Kamera się porusza. Ona oddycha. Ona nie tylko nagrywa akcję; ona w tym uczestniczy. Kiedy impreza się zaczyna, rama się trzęsie. Kiedy dochodzi do dramatu, oświetlenie przygasa. To stylistyczny wybór, który trzyma Cię w napięciu. Nigdy nie masz pewności, czy następny strzał będzie pełen energii, czy też spokojny moment desperacji.
Obsada: Zderzenie gwiazd
Decyzje castingowe są tutaj odważne. Być może dla niektórych zbyt odważne, dla innych idealne. Mamy Donalda Glovera, który wnosi wyjątkowe połączenie niezręcznego uroku i intensywnej wrażliwości. On jest muzykiem. Marzyciel. Facet próbujący ocalić wszystkich piosenką. Jest wyczerpany. Widać to w jego oczach. Ale on idzie dalej.
Następna jest Rihanna. To nie jest kamea. Ona jest w filmie. Walczy o swoją rolę. Rihanna wnosi prawdziwą moc gwiazdy, ale co ważniejsze, ona
Rodzina, która się dusi
„Ailecek Şaşkınız” (2013) Alpera Mestci to komedia, która stara się być niezwykła, ale często popada w niezręczność.
W filmie występuje Ismail Baki Tunjer w roli Sabit Kanj. Jest samotnym facetem o ostrym języku, który mieszka ze swoim psem. Jest znany w swojej okolicy z tego, że wie wszystko. Postanawia więc to udowodnić.
Występuje w ogólnokrajowym quizie. Tutaj pojawia się jego pewność siebie.
Ale jest pewien haczyk. Pod bystrym umysłem i dowcipnymi reakcjami Kanja ukrywa emocjonalną ranę. Nie chodzi tylko o zdobywanie punktów. To kwestia samoafirmacji.
Dlaczego film się nie odtworzył?
Obraz napotkał trudności. Wynik na IMDb jest niski 3,1.
Krytycy i widzowie uznali humor za wymuszony. Scenariusz okazał się nierówny. Niektóre żarty zadziałały. Wielu nie.
W filmie występują także Volkan Kantoğlu i Rabia Yildirim. Przynoszą energię. Ale kierunek nie do końca się sprawdził.
Mestchi próbował połączyć niechlujność z emocjonalną głębią. Równowaga została zachwiana.
Quiz
Miłośnikom teleturniejów fabuła oferuje znajome założenia.
Jak daleko jesteś skłonny się posunąć, aby udowodnić swoją inteligencję?
Ścieżka Kanja jest standardowa. Zaczyna od egoizmu. I to się kończy… cóż, wszystko jest skomplikowane.
Pies to miły akcent. Stały towarzysz w życiu pozbawionym prawdziwego połączenia.
To widoczny bałagan. Jeśli lubisz tureckie komedie 2013. Lub po prostu potrzebujesz trochę hałasu w tle.
Nie klasyk. Ale film istnieje. A to już coś.
Dyrektor generalny, który miał wszystko, dopóki miłość nie zrujnowała jego idealnego planu
Ferhat nie jest typowym słabszym graczem. Nie wspiął się po drabinie korporacyjnej; odziedziczył to. Jako dyrektor generalny firmy ojca objął to stanowisko z całą wrodzoną pewnością, że ma prawo do wszystkiego, ponieważ nigdy nie powiedziano mu „nie”. I szczerze? Nie udaje kogoś innego.
Jest zepsuty. Szczerze mówiąc, tak. Choć nosi garnitury i podpisuje czeki, jego dojrzałość emocjonalna utknęła gdzieś w gimnazjum. Nie chodzi tylko o to, że zachowuje się jak dziecko – chodzi o to, że otaczają go te same dzieci. Jego prawą ręką jest Gökhan, przyjaciel z dzieciństwa, który działa bardziej jako wspólnik w drobnych wybrykach niż jako asystent dyrektora.
Wspólnie pojedynek rządzi ich biurem, łącząc arogancję i lenistwo. Nie zarządzają ludźmi. Zastraszają ich. Morale pracowników nie jest na ich radarze.
Ale potem przychodzi obiad. Po prostu normalny posiłek poza domem, a przynajmniej tak się wydaje. Wchodzą do restauracji, oczekując zwyczajowego szacunku i zbliżają się do właściciela. To zrządzenie losu, które wydaje się niemal zbyt wygodne jak na komedię romantyczną, ale sprawdza się, ponieważ córką właściciela jest Elif.
Elif nie dba o swój tytuł. Nie interesuje ją jego konto bankowe. I to go łamie.
Po raz pierwszy Ferhat czuje się bezradny. Człowiek, który potrafiłby wykupić sobie wyjście z każdej sytuacji, zostaje całkowicie rozbrojony przez kogoś, kto nie chce grać według jego zasad. Dynamika zmienia się z dnia na dzień. Rozpieszczony dyrektor generalny nie szuka tylko randki; desperacko pragnie dowiedzieć się, kim jest, skoro nie jest najważniejszą osobą w pokoju.
Dlaczego ta komedia romantyczna wciąż budzi respekt
Łatwo spisać na straty trop „rozpieszczony dziedzic uczy się pokory”. Widziałeś to. Czytasz to. Ale Ferhat Shymaryk (2018) sprytnie unika najgorszych klisz, sięgając po absurdalność własnego założenia. Reżyser Selcuk Aydemir nie traktuje filmu zbyt poważnie, pozwalając, by przejawiła się chemia między głównymi bohaterami.
Ahmet Kural gra Ferhata z takim wdziękiem, że widz pragnie jego odkupienia, nawet jeśli jest on nie do zniesienia. On nie jest złoczyńcą; jest po prostu głęboko surowy. Natomiast Saadet Aksoy daje Elif przyziemną energię. Ona jest kotwicą, sprawdzianem rzeczywistości, jedyną osobą, która może spojrzeć na ten nadęty egoizm i nie mrugnąć okiem.
Murat Cemcir uzupełnia główne trio w roli Gökhana, zachęcającego, którego oddanie jest zarówno wsparciem, jak i przeszkodą. Jego obecność sprawia, że podróż Ferhata to nie tylko opowieść o miłości, ale także o wyrwaniu się z bańki, w której żył przez całe życie.
Liczby nie kłamią, ale nie mówią wszystkiego
Film ma skromną ocenę 6,1 na IMDb. To nie jest hit. To nie jest kandydat do Oscara. Zajmuje jednak ładną niszę w krajobrazie tureckich komedii romantycznych. Jest lekki, zabawny i szanuje inteligencję widzów na tyle, aby nie przeciągać zbyt długo nieuniknionego napięcia w rodzaju „czy wyjdą za mąż, czy nie”.
Wydany w 201
