Powstanie science fiction w bunkrze: dlaczego tak bardzo pociągają nas postapokaliptyczne ucieczki

9

W tym roku telewizję i literaturę faktu zdominował jeden niepokojący temat: bunkry. Od wybuchowych pustkowi w Fallout po klaustrofobiczną intrygę w Silo i przetrwanie elity w Paradise — widzowie są urzeczeni historiami ludzkości uciekającej pod ziemię, gdy świat ulega zniszczeniu. To nie tylko trend; odzwierciedla rosnący niepokój kulturowy związany z rozkładem społeczeństwa, prywatyzacją bezpieczeństwa i rosnącym poczuciem, że gotowość na wypadek katastrofy jest obecnie przedmiotem luksusowym, a nie wspólną odpowiedzialnością.

Bunker Boom: trzy programy na czele

Fallout, transmitowany strumieniowo w serwisie Amazon Prime Video, przedstawia pełną czarnego humoru alternatywną historię, w której uprzywilejowani ocaleni żyją w podziemnych schronach, podczas gdy na powierzchni pogrąża się chaos. Serial opowiada historię Lucy, mieszkanki schroniska szukającej ojca, wraz z gburowatym, napromieniowanym rewolwerowcem Ghoulem. Raj, dostępny na Disney+, podwaja znaczenie tego elitarnego survivalizmu, przedstawiając scenariusz, w którym rząd USA wycofuje się do górskiego bunkra po katastrofalnym tsunami. Agent Xavier Collins poluje na swoją żonę, prowadząc pod ziemią zdradzieckie intrygi polityczne.

Trio dopełnia Silo, który trzeci sezon pojawi się w Apple TV. Tutaj apokalipsa ma charakter środowiskowy: powierzchnia jest toksyczna, co zmusza ludzkość do życia w ściśle podzielonym na warstwy podziemnym społeczeństwie. Serial bada konsekwencje utraconej historii i stłumionej wiedzy, gdy inżynier Juliet odkrywa spisek, który kwestionuje podstawy ich istnienia.

Poza ekranem: rezonans kulturowy

Atrakcyjność tych narracji wykracza poza rozrywkę. Niedawna wirusowa popularność powieści „Ja, który nigdy nie znałem ludzi” z 1995 roku, której akcja rozgrywa się w podziemnym więzieniu, podkreśla szerszą fascynację wyspiarską, desperacką przyszłością. Gatunek ten nie jest nowy, jego początki sięgają dzieł z początku XX wieku, takich jak Belt of Venom Arthura Conana Doyle’a, ale jego obecne odrodzenie wydaje się… inne.

Dotyka prawdziwych obaw. Plotki o celebrytach kupujących bunkry zagłady uwydatniają niepokojącą prawdę: w coraz bardziej niestabilnym świecie bezpieczeństwo staje się towarem sprywatyzowanym. Ukryte przesłanie jest proste: ci, którzy mają środki, przeżyją; wszyscy inni zostaną pozostawieni na śmierć.

Dwie strony tego samego medalu: beznadziejność czy wezwanie do działania?

Popularność literatury bunkrowej można interpretować dwojako. Jeden jest cyniczny: zrezygnowaliśmy ze zmian systemowych, zadowalając się fantazjami o przetrwaniu elit, podczas gdy reszta świata płonie. Inny, bardziej optymistyczny pogląd sugeruje, że historie te zmuszają nas do skonfrontowania się z potrzebą radykalnych zmian. Być może pod apokaliptycznymi scenariuszami kryje się podświadome pragnienie zbiorowego działania i świadomość, że jedyną drogą naprzód jest fundamentalna zmiana.

Postacie, którym kibicujemy w tych serialach – Lucy, Xavier, Juliet – istnieją ponieważ spotykają ich katastrofy. Ich walka przypomina nam, że nawet w najciemniejszych scenariuszach pozostaje nadzieja i opór. Niezależnie od tego, czy są formą odwrócenia uwagi, czy wyraźnym odzwierciedleniem naszego niepokoju, fikcja o bunkrach zmusza nas do skonfrontowania się z przerażającym pytaniem: co się stanie, gdy świat się skończy i kto przeżyje?

Ostatecznie te historie nie dotyczą tylko ucieczki przed apokalipsą; dotyczą wyborów, których dokonujemy – lub których nie dokonujemy – zanim on przybędzie.