Nieuchronny „Moment Hindenburga” AI: Wyścig na rynek zwiększa realne ryzyko katastrofy

3

Szalony wyścig o komercjalizację sztucznej inteligencji tworzy niebezpiecznie niestabilne środowisko, zwiększając prawdopodobieństwo katastrofalnej awarii, która mogłaby nieodwracalnie podważyć zaufanie społeczne do tej technologii. Takie jest ostrzeżenie Michaela Wooldridge’a, czołowego badacza sztucznej inteligencji na Uniwersytecie Oksfordzkim, który twierdzi, że niesłabnąca presja rynkowa zmusza firmy do wdrażania narzędzi sztucznej inteligencji, zanim w pełni zrozumieją ich niedociągnięcia.

Niebezpieczeństwa związane z przedwczesnym wdrożeniem

Jako dowód tej tendencji Wooldridge wskazuje łatwość, z jaką omijane są zabezpieczenia w chatbotach AI. Firmy przedkładają szybkość wprowadzenia produktu na rynek nad rygorystyczne testy, tworząc scenariusz, w którym poważny incydent jest nie tylko możliwy, ale coraz bardziej prawdopodobny. Sytuacja ta przypomina historyczne niepowodzenia technologiczne, w szczególności katastrofę sterowca Hindenburg w 1937 roku.

Ogniste zniszczenie sterowca, spowodowane iskrą zapalającą wysoce łatwopalny wodór, z dnia na dzień zniszczyło wiarę opinii publicznej w tę technologię. Wooldridge uważa, że ​​sztuczna inteligencja stoi w obliczu podobnego ryzyka: jedna głośna awaria może zatrzymać rozwój wielu sektorów.

Potencjalne katastroficzne scenariusze

Konsekwencje mogą być rozległe. Wooldridge przewiduje śmiertelne błędy w oprogramowaniu samochodów autonomicznych, cyberataki organizowane przez sztuczną inteligencję, które paraliżują infrastrukturę krytyczną (np. linie lotnicze), a nawet załamania finansowe spowodowane błędami sztucznej inteligencji, takimi jak skandal Barings Bank. Nie są to scenariusze hipotetyczne: są to „bardzo, bardzo prawdopodobne scenariusze” w obszarze, w którym regularnie zdarzają się nieprzewidywalne awarie.

Główny problem: przybliżenie, a nie dokładność

Problemem nie jest tylko lekkomyślność; leży to w fundamentalnej naturze współczesnej sztucznej inteligencji. W przeciwieństwie do wyidealizowanej sztucznej inteligencji prognoz badawczych, która miała zapewniać rozsądne i kompletne decyzje, dzisiejsze systemy mają głębokie wady. Duże modele językowe stanowiące serce większości chatbotów AI działają poprzez przewidywanie najbardziej prawdopodobnego następnego słowa na podstawie prawdopodobieństwa statystycznego. Powoduje to, że systemy radzą sobie z niektórymi zadaniami, ale w nieprzewidywalny sposób zawodzą w innych.

Krytyczna wada: Systemom tym brakuje samoświadomości i dają pewne, ale często błędne odpowiedzi, nie rozpoznając własnych ograniczeń. Może to wprowadzić użytkowników w błąd, myśląc, że sztuczna inteligencja jest wiarygodnym źródłem prawdy, co pogarszają firmy opracowujące sztuczną inteligencję w celu naśladowania interakcji międzyludzkich.

Iluzja racjonalności

Najnowsze dane pokazują skalę tego nieporozumienia. Badanie przeprowadzone w 2025 r. przez Centrum Demokracji i Technologii wykazało, że prawie jedna trzecia uczniów przyznała się do nawiązania romantycznego kontaktu z chatbotami AI. To podkreśla, jak łatwo ludzie antropomorfizują te narzędzia, myląc je z czującymi istotami.

Wooldridge ostrzega przed tym trendem, podkreślając, że sztuczna inteligencja to w istocie „zaawansowany arkusz kalkulacyjny” – narzędzie, a nie osoba. Kluczem do ograniczenia ryzyka jest rozpoznanie tej różnicy i przedłożenie bezpieczeństwa nad powierzchownym wyglądem przypominającym człowieka.

„Poważny incydent może się zdarzyć w prawie każdej branży” – mówi Wooldridge. „Firmy chcą prezentować sztuczną inteligencję w formie bardzo ludzkiej, ale uważam, że jest to bardzo niebezpieczna droga”.

Obecna trajektoria branży sztucznej inteligencji, jeśli nie zostanie kontrolowana, może równie dobrze doprowadzić do katastrofalnego wydarzenia. Pytanie nie brzmi: czy stanie się coś złego, ale kiedy i jak bardzo. Aby zapobiec powtórzeniu się katastrofy Hindenburga, potrzebny jest rozważny rozwój, rygorystyczne testy i realistyczne zrozumienie ograniczeń sztucznej inteligencji.